Artykuły

Powrót do godnosci

Hanna Litwiniuk-Zboinska
HaniaKażdy emigrant mógłby napisać swoją prywatną historię. Nie ma bowiem jednakowej emigracji, tak jak nie ma jednakowej drogi życiowej. Każdy los emigranta jest indywidualnym zbiorem doświadczeń, przefiltrowanym przez pokłady własnej osobowości. Co dla jednego jest zbawieniem, drugiemu objawia się jako piekło. Wspólnym mianownikiem jest jednak sam fakt wyjazdu z Polski w poszukiwaniu nowych lądów.
Opuszczaliśmy kraj dobrowolnie lub z przymusu, ale zawsze bez świadomości trudu, który trzeba nam będzie pokonać. Drogę wyznaczała naiwność, że tam i tylko tam, daleko od kraju każdy spotka złotą rybkę, czarodziejki i dobre wróżki. Strach obłaskawia się marzeniami.
A emigracja uczy pokory i cierpliwości, wzbogaca i odbiera a przede wszystkim otwiera niebywałą możliwość własnego rozwoju, ale i upadku. Do Niemiec jechaliśmy tłumnie, bo po sąsiedzku i tak porządnie. Kto mógł (lub musiał) zostawiał polskie piekiełko i nieprzebrany chaos wymieniając go bez żalu na układ czysty, ułożony, bezpieczny i kolorowy.
Jest nas tu około dwóch milionów, ale liczby są tylko suchą statystyką bez treści. Policzono nas i tak ma być. Ale nikt głośno nie opisał prawdziwego oblicza Polonii niemieckiej, a jest ona szczególna i nieporównywalna z żadną inną na świecie. Gęstym cieniem leży na niej widmo powojennego obłędu, który tutaj przejawia się szczególnie jaskrawo w indywidualnych życiorysach. Do dzisiaj trudno jest znaleźć adekwatne określenie dla tego fenomenu. By nikogo nie urazić i móc nazwać zjawisko, posługujemy się określeniem " społeczność polskojęzyczna", ale nawet i takie sformułowanie tylko w okrojonym stopniu oddaje specyfikę sytuacji.

"Mein Lieblingsgericht? Gurkensuppe!"

Sarah Michalski

So manch einem läuft bei dem Gedanken, eine Suppe aus Gurken essen zu müssen ein kalter Schauder den Rücken hinunter - Ihnen sicherlich auch. Außer Sie gehören zu den rund eine Million polnischer Zuwanderer, die seit den Achziger Jahren nach Deutschland eingewandert sind und für die Gerichte mit komischem Namen nicht abschreckend sind, sondern ein Stückchen Heimat bedeuten.

EUREGIO - pierwszy euroregion w Europie

Wiesiek Lewicki

Niemcy i Holendrze razem w euroregionie i w interenecie  www.deutschland-nederland.eu  

Pierwszy region transgraniczny, EUREGIO powstał 50 lat temu na niemiecko-holenderskiej granicy. Był on laboratorium współpracy ponadgranicznej. Cechuje ją do dziś dnia entuzjazm i pomysłowość.
Po II.Wojnie Światowej mieszkańcy zachodniej części regionu Münster, który leży na peryferiach Niemiec, na granicy z Holandią, żyli głównie z rolnictwa i z pracy w przemyśle tekstylnym. Dokuczało im ubóstwo i bezrobocie. Słabo rozwinięta była na pograniczu infrastruktura transportowa, a dodatkową barierę lokalnego rozwoju stanowiła granica z Holandią. Podobna sytuacja panowała zresztą po holenderskiej stronie. -„Dzisiaj mamy bardzo zróżnicowaną strukturę przemysłową i należymy do jednego z najbardziej rozwiniętych ekonomicznie regionów Europy. Stopa bezrobocia po niemieckiej i holenderskiej stronie nie przekracza 4%"- podkreśla Harald Krebs, dyrektor zarządzający EUREGIO.

Dziurawy problem

Wiesiek Lewicki
Jak co niedziela umówiłam się z Edytą na trening. Właśnie wchodziłyśmy w rytm biegu kiedy Edyta syknęła z bólu – cholera! Od kilku dni doskwiera mi ta dziura w zębie, a ja nadal nie mogę się zdecydować... – Boisz się dentysty? – Nie o to chodzi. Nie mogę się zdecydować na rodzaj plomby. Skąd miałam wiedzieć, że jest ich aż tyle? – Posłuchaj – przystanęłyśmy na środku drogi – postaram się przynajmniej w ogólnym zarysie wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi.
Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu najpopularniejszymi plombami były plomby amalgamatowe. Znane nam od wielu lat i tak niechętnie widziane ciemne, metaliczne wypełnienia. Amalgamat, mieszanka metali, której podstawą jest rteć, wciskany jest w ząb w stanie plastycznym i po stwardnieniu zaklinowuje się w ubytku. Rtęć nie jest w tym przypadku na trwale związana chemicznie z innymi metalami, przez co wydzielana jest przez cały okres przebywania plomby w jamie ustnej. Panuje pogląd, że wypełnienia zawierające rtęć, są nie tylko brzydkie, ale również szkodliwe dla zdrowia. Udowodniono co prawda, że po wypolerowaniu powierzchni plomby ilość wydzielanej rtęci porównywalna jest z ilością tego pierwiastka zawartą w pokarmie: na przykład w tak powszechnie lubianym tuńczyku.

Dobry, bo ( trochę) polski Łukasz Podolski –nowa generacja polskich „Migrantenkinder”

Wiesiek Lewicki
„Dobry , bo ( trochę) polski Łukasz Podolski” - czytam na jednej ze stron internetowych, które otwierają się natychmiast po wpisaniu hasła Łukasz Podolski. Młodzi Polacy w Niemczech wiedzą, że Łukasz nie jest Polakiem, ale cieszą się, że przyznaje się z dumą do swoich polskich korzeni. Łukasz Podolski zrobił to, czego zarówno rządowi niemieckiemu jak i polskiemu nie udało się od czasów wojny – swoją postawą pogodził młodą generację Polaków i Niemców.
Polonia w każdym kraju jest specyficzna. Prawie 2 miliony Polaków w Niemczech były podzielone na przesiedleńców i rdzennych Polaków. Jeszcze dwadzieścia lat temu niektórzy rodzice karali dzieci za mówienie po polsku na ulicy. W samym Berlinie zameldowanych na stałe jest 140 tysięcy  Polaków, a drugie tyle mieszka tu nieoficjalnie. Większość młodzieży polskiej w Berlinie zna się z europejskiej polsko-niemieckiej szkoły podstawowej lub gimnazjum, w którym po raz pierwszy w tym roku zdawana jest matura z polskiego jako drugiego języka. Część z nich spotyka się na popołudniowych zajęciach Polskiej Szkoły przy Ambasadzie. Reszta chodziła do szkół katolickich, w których duży procent uczniów stanowią Polacy.

Co znaczy byc ambasadorem polskiej kultury?

Wiesiek Lewicki
To pytanie zadaje sobie z pewnoscia wielu z nas, ludzi mieszkajacych poza granicami Polski. Nie kazdy jednak potrafi sobie trafnie i jednoznacznie na to  odpowiedziec. Wiele jednak osob zna te odpowiedz i poprzez swoje codzienne dzialanie i prace, sa autentycznymi ambasadorami polskiej kultury. Oni nie sa pracownikami zadne konsulatu, ambasady czy misnisterstwa i nie sa mianowani przez zadnego ministra. Na to stanowisko mianowala ich potrzeba serca, serca Polaka, ktory mieszkajac za granica kraju, nigdy nie zerwal wiezow z ojczyzna, ale czul sie zobowiazany, aby Polske pokazywac we wlasciwym swietle,  pozwalajacym na likwidowanie uprzedzen i mylnych ocen tych, ktorzy Polski i Polakow nie znaja. Takim czlowiekiem jest bez watpienia Czeslaw Golebiewski, polski emigrant z Pomorza, Oceanograf z dusza artysty, ktory osiedlil sie w Oberhausen. Czlowiek, ktory wraz ze swoja malzonka Maria i pomoca swoich dzieci stworzyl polska restauracje, ktorej nadal imie “Restauracja Gdanska”. Mylilby sie ten, kto pomyslalby, ze mozna tam pojsc tylko po to, aby zapoznac sie ze znakomitosciami polskiej kuchni. “Gdanska”, to takze, a moze przede wszystkim osrodek kultury, w ktorym spotykaja Polacy i Niemcy. To tam zawiazyly sie prawdziwe przyjaznie polsko – niemieckie. W tym miejscu kazdy czlowiek po paru minutach czuje sie jakby to miejsce odwiedzal juz od wielu lat. Na scenie tego kultowego juz miejsca, znanego nie tylko w najblizszej okolicy spotykaja sie tworcy roznych dziedzin sztuki, prezentujac swoje dziela. Na tej scenie wystepowali juz chyba najwieksi artysci polscy, niemieccy i z wielu innych krajow. Najmlodszym marzeniem Czeslawa, bylo stworzenie teatru, aby moc prezentowac szerokiej publicznosci spektale teatralne stworzone przez polskich autorow. To marzenie urzeczywistnil i powstal teatr “G”, bo tak zostal nazwany.
Wlasnie to dzialanie w dziedzinie rozslawiania polskiej kultury zostalo zauwazone przez polskie wladze. W dniu 21 stycznia 2008 w ponieszczeniach “Restauracji Gdanska” w imieniu Prezydenta RP, Konsul Generalny Andrzej Kaczorowski wreczyl panu Czeslawowi Golebiewskiemu Zloty Krzyz Zaslugi za promocje kultury polskiej i jej krzewienie  poza granicami kraju. Konsul w cieplych slowach wspomnial o zaslugach “Szefa w meloniku”. Pan Kaczorowski dostrzegl rowniez prace calej rodziny,  stwierdzajc z zalem, ze nie ma niestety odznaczen rodzinnych. Na te uroczystosc przybyli rowniez przedtawiciele wladz miasta Oberhausen w osobie Kierownika Dzialu Kultury Urzedu Miasta pana Apostosa Tsalastras’a. W krotkim przemowieniu, podkreslil on duze znaczenie dzialalnosci “Gdanskiej” dla miasta i rozwoju dobrych stosunkow polsko -  niemieckich. Bylo tez wielu przedstawicieli roznych ugrupowan politycznych i spolecznych. Przybyli takze zaproszeni przyjaciele i znajomi wlascicieli tego miejsca spotkan ludzi wrazliwych na piekno kultury. Laudatio wyglosil wieloletni przyjaciel “Gdanskiej” muzyk i artysta plastyk Walter “Kuro” Kurowski, ktory  przyblizyl, obecnym na tej uroczystosci, historie i znaczenie tego miejsca przy Altmarkt 3 w Oberhausen. Po zakonczeniu swojego laudatio Walter Kurowski porowadzil czesc artystyczna tego pieknego wieczoru. W tej czesci wystapili przyjaciele i stali  bywalcy sceny gdanskiej Alicja Kumert, Jola Wolters, Lidia Krüger, Grupa E-Team, Michael Pauly i przybyly z Warszawy polski bard Piotr Bakal. Podczas przerwy zaproszeni goscie mogli docenic zalety “gdanskiej”- polskiej  kuchni. Po przerwie wszyscy obecni obejrzeli wystawiony w jezyku niemieckim spektakl teatralny teatru “G”  pt: “Emigranci” Slawomira Mrozka w rezyserii Michala Noconia grany przez niemieckich aktorow Torstena Bauer i Jana Kämmerer.  Mysle, ze  miejsce to stworzone w Oberhausen, smialo mozna nazwac Kuznia Polskiej Kultury w Oberhausen, a ich wlascicieli Ambasadorami Kultury Polskiej.
Jako staly uczestnik zycia “Gdanskiej”, moge powiedziec pieknie dziekujemy za wszystko, ale wiemy, ze Czeslaw Golebiewski i wspierajaca te dzialania jego rodzina  nie powiedzieli jeszcze ostatniego slowa.

Tekst:  Jurek Uske

Pierwszy winiarz z Polski nad Mozelą

Barbara Cöllen
WiniarzNad Mozelą, gdzie na stromych zboczach pierwsze winne szczepy zasadzili Rzymianie, gospodarzy pierwszy Polak, Andrzej Greszta. Jego wina o owocowej nucie cieszą się dużym uznaniem miłośników i koneserów Rieslinga.
Latem Andrzeja Gresztę można spotkać w winnicach środkowej Mozeli, bo to czas podwiązywania i obcinania pędów oraz wyrywania chwastów, a jesienią, bo to pora winobrania. Pierwszy winiarz z Polski nad Mozelą, stracił głowę dla urody tej bajecznej rzeki - tak jak 2000 lat temu starożytni Rzymianie.  
W tym niepowtarzalnym pejzażu, na najstarszym obszarze uprawy winorośli w Niemczech, Andrzej Greszta robi własnego Rieslinga z ponad czterdziestoletnich krzewów. Gospodarzy na 1 hektarze przeważnie łupkowych winnic w środkowym biegu Mozeli, na stromych dwóch najlepszych siedliskach jak Steffensberg i Letterlay na tzw. Kröver Nacktarsch, które już kupił lub dzierżawi.

Życie alternatywne?

Krzysztof Mazowski

Czasem udaję przed samym sobą, że nigdy nie wyjechałem z Polski. Niedawno odzyskałem w naszym starym mieszkaniu mój pokój, opuszczony wiele lat temu, a później zamieniony przez Ojca na skład rzeczy, które ewentualnie mogłyby się jeszcze kiedyś przydać... Kiedy tak leżę na odzyskanym tapczanie w bezsenną polską noc podczas mojego krótkiego pobytu w kraju i patrzę się na odzyskany sufit i myślę, co mogłoby być, a co już nigdy nie będzie. Myślę o moich polskich dzieciach, które nie urodziły się w Polsce, o moich polskich przyjaciołach, z którymi straciłem kontakt, albo których nigdy nie miałem szansy poznać, o artykułach, które mogłem napisać w polskich gazetach, o tym, co mógłbym zrobić w kraju – dla kraju. I wtedy myślę, jak mi smutno mój Boże, coś straciłem, czegoś nie przeżyłem, coś mi odebrano. A może sam sobie odebrałem?

Czym się różnił obecny kryzys gazowy od poprzedniego dla UE i Rosji?

GoorY
Gaz i ropa były dotychczas najmocniejszymi atutami Rosji przeciwko UE. Teraz Rosja nie może sobie pozwolić na stosowanie gróźb i szantażu wobec Europy - mówią niemieccy eksperci.

Jan Techau dyrektor programowy w Centrum Prognoz dla Europy im. Alfreda von Oppenheimera w Berlinie uważa, że w porównaniu z ostatnim konkfliktem gazowym najważniejsze zmiany zaszły w położeniu Rosji. -„Pozycja Rosji wyraźnie osłabła. Właściwie po 2-3 dniach Rosja powinna była zauważyć, że jej strategia i taktyka negocjacyjna nie skutkują.

I to wzmocniło pozycję Unii Europejskiej. Rosja musiała przejść do defensywy, bo UE zarzucając Rosji niedotrzymanie umów, nie pozostawiła wątpliwości, co do meritum sprawy. A tego Rosjanie się nie spodziewali. Ale to nie znaczy, że Rosja przestanie w ogóle wywierać kiedykolwiek presję na UE. Jedno jest pewne. Rosja po raz pierwszy zrozumiała, że musi iść na ustępstwa. A to wzmacnia pozycję Unii.”- podkreśla Jan Techau.