Artykuły

Święto (nie)zakochanych

Aleksandra Kolasinska

Walentynki są dniem, który powinien łączyć, rozweselać, powodować uśmiech, i to taki w najbardziej błogim stadium. Jak co roku jednak dzieli społeczeństwo na dwie grupy o zupełnie odmiennych zdaniach.

Albo to zagraniczne, nikomu niepotrzebne święto – kochać się i sobie to okazywać przecież trzeba cały rok!, albo walentynki to okazja do kupowania czerwonych uśmiechniętych  i przesadnie słodkich serduszek, najlepiej takich na patykach i do tego jeszcze tak wielkich i tak bardzo ofoliowanych, że przez cały rok zdobią jedynie nasze biurka...

W pierwszej grupie odnajdziemy najwięcej singli, którzy nie przepadają wcale za widokiem całującach się i obejmujących się publicznie par. Jest to przecież nieestetyczne, niehigieniczne, niekulturalne i w ogóle wszystko tam jest na „nie”. Po co te całe walentynki? Można przecież kochać się przez cały rok. Nie ma potrzeby obchodzić osobnego święta. Dzień Musztardy, Międzynarodowy Dzień Płynów do Mycia Naczyń, Światowy Dzień Deskorolki i Dzień Włóczykija – te wszystkie święta nikomu nie przeszkadzają. Jedynie Walentynki są  krytykowane. Komercyjne nastawienie, obca tradycja, niepotrzebne wydawanie pieniędzy. Prawdopodobnie chodzi po prostu o to, że gdy nie mamy z kim spędzić tego dnia, jest nam jakoś tak dziwnie i obco. Wypada więc krytykować, żeby poczuć się lepiej. Ci, którzy wiodą szczęśliwe życie będąc w związku i decydują się na krytykę Walentynek najczęściej szukają po prostu wymówki. Łatwiej jest coś skrytykować i pokazać swoje negatywne nastawienie, zamiast zabrać dziewcznę do kina, upiec ciasto czy zainwestować w papierową tekturkę w serduszkiem na wierzchu. Wybór należy do nas!

Druga grupa to ci od serduszkowych lizaków, które tego dnia sprzedawane są na potęgę. To wszyscy szaleńczo zakochani, dający się porwać emocjom, zatracający się w nagłych (bądź stałych) porywach serca. Wysyłają miłosne listy, kupują mięciutkie misie z serduszkami w łapce, robią truskawkowe galaretki, kupują koszulki z podobiznami swoich ukochanych, tworzą albumy ze swoimi wspólnymi zdjęciami, inwestują w zakręcane świece, czerwono-różowe konfetti, serwetki w kolorze pudrowego różu, puszczają piosenki o tematyce miłosnej lub nawet sami śpiewają (o zgrozo!), malują serduszka na twarzach, plecach, stopach, i tak dalej, i tak dalej... Pomysłów jest niesamowicie dużo, niektóre są naprawde kreatywne i innowacyjne.


Walentynki to święto zakochanych. Istota jest dokładnie taka sama jak w Dniu Musztardy czy Deskorolki – czyli nie ma tu niczego nadzwyczajnego. Musztarda ma swoje wspomnienie w kalendarzu 6 sierpnia, tak jak i zakochani mają swoje 14 lutego. Walentynki są przywilejem zakochanych. Nie trzeba ich ani obchodzić, ani krytykować, ani ich bojkotować. Trzeba przetrwać te 24 godziny i pozwolić zakochanym na emanowanie miłosną energią na prawo i lewo – to ich dzień. A już jutro Światowy Dzień Młodzieży Islamskiej, a pojutrze Dzień Poczty!Święto (nie)zakochanych

V edycja Konkursu „Być Polakiem”

Wiesiek Lewicki

12 października 2013 roku w gmachu Ambasady RP w Londynie zainaugurowano uroczyście V edycję Konkursu „Być Polakiem”.

Witold Sobków – Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, wręczył dyplomy młodym laureatom IV edycji Konkursu, a Joanna Fabisiak –Prezes Fundacji „Świat na Tak” – podsumowała IV edycję, na którą wpłynęło 367 prac z 27 krajów świata.                                                            

Tematem przewodnim nadchodzącej V edycji konkursu będą obchody 70. Rocznicy Powstania Warszawskiego, którego „martyrologia zapisała się olbrzymimi ranami w historii Polski. Swój szczególny udział mieli w nim najmłodsi, kilkunastoletni mieszkańcy Warszawy, którzy byli wtedy w wieku uczestników Konkursu „Być Polakiem”. Dlatego warto, aby właśnie młodzi Polacy za granicą pamiętali o swoich rówieśnikach z 1944 roku, a w przyszłości przekazywali tę wiedzę następnym pokoleniom” (Joanna Fabisiak). Patronat nad V edycją Konkursu „Być Polakiem”  w ramach Patronatu Narodowego objął Prezydent RP Bronisław Komorowski.

Zostały podane oficjalnie tematy kolejnej V edycji, która odbędzie się w 2014 roku.

I.  Ballada o okaleczonym mieście – Powstanie Warszawskie 1944: (np. wspomnienia rodzinne, rozmowa z Małym Powstańcem, czas trudnych wyborów).                                                                                                                                                                           

II. Polskie drogi do wolności (wojenne losy Polaków - Narvik, Tobruk, Monte Casino; ku wolnej Polsce – działania niepodległościowe Polaków poza granicami kraju; relacje świadków).

             III. Polska moich marzeń.

Współorganizatorami Konkursu „Być Polakiem” są:   Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Europejska Unia Wspólnot Polonijnych, Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, Zjednoczenie Polek na Emigracji oraz Fundacja „ Świat na Tak” .

Das neue polnische Kino - Programm

Redaktia

 

In Aachen, Düsseldorf und Münster werden in diesem Herbst verschiedene neue und aktuelle polnische Filme gezeigt. Die voller Sensibilität und Leidenschaft erzählten Geschichten ermöglichen dabei einen Einblick in das zeitgenössische Polen und seine gesellschaftlichen Entwicklungen.

 

Leszek Dawid erschafft in „Du bist Gott“ (2012) ein geniales Portrait der legendären Hip-Hop Gruppe „Paktofonika“, die die polnische Musikszene umkrempelte.

Katarzyna Rosłaniec malt in „Baby Blues“ (2012) ein grell-buntes Bild der Warschauer Teenager.

Waldemar Krzystek kehrt in seinem spannenden Polit-Thriller „80 Millionen“ (2011) zu dem Solidarność-Mythos der revolutionären 80er Jahre zurück.

Piotr Trzaskalski, kein Regisseur der Kompromisse, baut schließlich in seinem neuen Film „Mein Fahrrad“ (2012) eine emotionale Verständigung zwischen drei Generationen auf.

Małgośka Szumowska nimmt im Film „Im Namen des …“  (2013) das in der Gesellschaft tabuisierte Thema der homosexuellen Liebe auf, und mit großem Einfühlungsvermögen zeigt sie das dramatische Schicksal eines Priesters. 

In Aachen werden diese Filme in der Zeit vom 7. bis zum 11. November 2013 im Apollo Kino, Pontstraße 141, 52062 Aachen, aufgeführt. Alle Filme laufen in Originalversion mit deutschen Untertiteln.

In Aachen berichtet am 7. November auch der Zeitzeuge Józef Pinior, Senator der Republik Polen und vormaliger Europaabgeordneter,  aus der Zeit der Solidarność-Bewegung im Rahmen der Vorführung des Films "80 Millionen". Bevor 1981 der kommunistische Geheimdienst die mit 80 Millionen Złoty gefüllte Kasse der Gewerkschaftsbewegung Solidarność beschlagnahmen konnte, verteilte Józef Pinior als Gewerkschaftskassierer das Geld an die Mitglieder.

 

Polnischer Film on Tour ist ein Projekt des Polnischen Instituts Düsseldorf, gefördert vom Polnischen Filminstitut und realisiert in Aachen in Zusammenarbeit mit dem Apollo Kino. Mit freundlicher Unterstützung des Kulturbetriebs der Stadt Aachen.

Das vollständige Programm in Aachen finden Sie unter:

http://www.polnisches-institut.de/programm/polnischer_film_on_tour_2_,1539/

und unter

http://www.apollo-aachen.de/

KRÓTKA HISTORIA ZAKONU KRZYŻACKIEGO W PRUSACH (1226-1525)

Jerzy Ziaja

Zamek Krzyżacki w Malborku - Foto Wikipedia

 

Nim udamy się do Prus musimy zrobić małą wycieczkę do Palestyny, a wracając zatrzymać się na Węgrzech....

Początki Zakonu sięgają czasów wypraw krzyżowych. W 1190 roku rycerstwo Bremy i Lubeki biorące udział w oblężeniu Akkonu (Akka, Akra) w Palestynie założyło szpital „Hospital von Jerusalem”. W 1197 roku szpital przeorganizowano w Zakon, którego pełna nazwa brzmiała „Brüder des Hospitals der Heiligen Maria der Deutschen in Jerusalem”. Prawie 100 lat szpital i Zakon pełniły służbę w Palestynie, jednak w 1291 roku Arabowie odbili twierdzę i zdobyli miasto Akkon. Wówczas Wielki Mistrz Zakonu przeniósł swą siedzibę do Wenecji, gdzie pozostał do 1309 roku.

Po niepowodzeniach w Palestynie Zakon musiał szukać nowych terenów dla swej działalności, tzn. nawracania pogan na wiarę. Jednak prawie cała Europa XIII wieku przejęła już Chrześcijaństwo. Ostatnimi bastionami pogaństwa pozostały tereny wzdłuż południowego i wschodniego Bałtyku, gdzie żyły plemiona bałtyckie, m.in. Prusów. Także na Nizinie Panońskiej można było trafić grupy koczowników (Kumanie spokrewnieni z Połowcami), którzy częściowo byli albo poganami, albo wyznawcami islamu. Nim Zakon pojawił się w Prusach zatrzymał się właśnie na Węgrzech, a dokładnie w Siedmiogrodzie (od 1211 roku), aby wyprzeć czy nawrócić plemiona Kumanów. Jednak władcy węgierscy szybko zorientowali się w zamiarach Zakonu, że ich rzeczywistym celem było znalezienie terenów pod przyszłe Państwo Zakonne, a nawracanie niewiernych było tylko pretekstem. Na początku 1225 roku wygnano ich z kraju.

W rytmie bijącego serca, czyli koncert Me Myself And I w Aachen!

Aleksandra Kolasinska

"Me Myself And I " w Rotundzie Elisenbrunnen w Akwizgranie

 

W poniedziałkowy wieczór Elisenbrunnen w centrum Aachen zatętniło  pełnowymiarowym brzmieniem. Było donośnie, zmysłowo i nieprzewidywalnie. Przechodzący przypadkiem przechodnie nie mogli uwierzyć, że sprawą całego zamieszania był tylko... ludzki głos!

Właściwie trzy głosy. Magda, Michał i Karol, czyli Magia, Majeran i Gizmo. Me Myself And I. To oni byli w ten wieczór gościem aacheńskiego centrum miasta i podbili serca polskich i niemieckich widzów, w których oczach widać było fascynację i głód tego nieklasycznego i alternatywnego dźwięku. Dźwięku, który nie wydobywa się z żadnych instrumentów, ale wydobywa się z ust i serc trzech niesamowitych osobowości.

"Me Myself And I" w Aachen - Polregio zaprasza 6. i 7. października na wyjątkowe koncerty w Rotundzie Elisenbrunen

Wiesiek Lewicki

Na zaproszenie Polregio e.V. w  niedzielę 6. (trailer) i w poniedziałek 7. października (koncert) o godz. 19.00 grupa wokalna "Me Myself And I" wystąpi w wyjątkowej scenerii w Rotundzie Elisenbrunnen w samym sercu Akwizgranu. Portal Polonia Viva jest patronem medialnym koncertów. Wstęp wolny -  serdecznie zapraszamy do Aachen !

 

Polonijna Polonuska z polskojęzycznym Polakiem za granicą

Agata Lewandowski

Agata Lewandowski - wspsółczesna rzeźba na wrocławskiej starówce

 

W dniu 1 stycznia 2014 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego nr 1 przy Zamku Królewskim w Warszawie weźmie ślub polonijna Polonuska – Jennifer Kowalski urodzona 12.03.88 w Chicago, USA z polskojęzycznym Polakiem za granicą Maciejem Błaszkiewiczem urodzonym 4.07.85 w Wilnie, Litwa (wtedy Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich).

Taki ogłoszenie to oczywiście fikcja dziennikarska, ale warto się zastanowić nad nomenklaturą, z która identyfikują się dzieci urodzone w polskich rodzinach mieszkających za granicą. W większości nie czują oni przynależności do Polonii. Dlaczego?  Ponieważ kojarzą ja sobie z konserwatywnymi organizacjami propagującymi głównie polski folklor. Niestety określenie Polonia również w Polsce odbierane jest przez Polaków nie intersujących się tematem emigracji z dystansem, jako zbiorowisko zakurzonych, kanapowych organizacji. Dziennikarze polscy w kraju nie zagłębiają się w sprawy polonijne, ponieważ na skutek stałego skłócenia organizacji polonijnych nie mogą wyrobić sobie obiektywnego zdania na temat faktycznej sytuacji Polaków w danym kraju. Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego  Władysław T. Miodunka w wydanym w 2008 roku przez Senat RP albumie „Druga Rzeczpospolita wobec Polonii” analizuje we wstępie pojęcia Polonii i Polaków zza granicy.

Pożegnanie lata – Muzyczny Piknik Polregio w Plombieres

Ola Kolasinska

 

 

Po raz kolejny euregionalna Polonia spotkała się w przygranicznym Plombieres w Belgii, by, bawiąc się we wspólnym gronie, pożegnać lato. Na corocznie odbywającym się pikniku klubu Polregio e.V. i jego zwolenników, zgromadziła się Polonia z Nadrenii Północnej – Westfalii w Niemczech, Walonii w Belgii i innych regionów Niemiec, Belgii i Holandii. Jak zawsze było bardzo wesoło! Nie zabrakło śpiewu, tańca i uśmiechu. A co najważniejsze, nie zabrakło przyjaciół i radosnej atmosfery!


Choć pogoda nie sprzyjała relaksowi na świeżym powietrzu, wszyscy wspaniale się bawili. Nawet deszcz nie przeszkodził polonijnemu świętowaniu. Rozgrzewał taniec, wspólna gra w koszykówkę i smakołyki prosto z grilla. Wspólny posiłek współgrał ze spotkaniem znajomych, którzy od lat gromadzą się w takim gronie w Plombieres na pikniku Polregio. Powitalne okrzyki i serdeczne uściski towarzyszyły wielu przybyłym gościom. Poza stałymi bywalcami, nie zabrakło również „początkujących” sympatyków pikniku Polregio. Pierwszy raz miałam okazję być na pikniku Polregio w Plombieres – mówi Kamila z Düren – i nie żałuję. Było super! Mogłam porozmawiać po polsku, potańczyć i pośpiewać. Muzyka live to jest to! Będąc w Niemczech, nie często mam okazję do spotkań z tyloma Polakami. Co więcej, zakochałam się w Plombieres, które jest naprawdę uroczym miejscem. Poznałam też wiele wspaniałych osób, z którymi na pewno będę utrzymywać kontakt. Świetnie się bawiłam. Już dziś wiem, że wrócę tu za rok!

My, Erasmusi – obywatele Europy!

Wiesiek Lewicki

Erasmus – tak to jestem ja! Karta Erasmusa nadal aktywna!! To my realizujemy nasze stypendium w Akwizgranie, zawieramy tu nowe znajomości, uczymy się, z nostalgią patrzymy na czas, który mija, nasz aacheński czas.

Niemcy, Deutschland, Germany… Jawohl! A właściwie dlaczego wybraliśmy tak mało egzotyczny kraj na miejsce pobytu na stypendium Erasmus?

 

Znajomi byli na plaży w Hiszpanii czy we Włoszech, a my w tym czasie uczyliśmy się do sesji,  na dworze padał deszcz i było 10C. Co nas jednak zmotywowało? Język, od lat się go uczyliśmy! Niemcy jako jedno z najważniejszych państw w Europie: ekonomia, gospodarka – to pobudza nasze nadzieje na lepsze perspektywy po studiach. Będąc tu inwestujemy w swoją przyszłość. Niemcy są liderem światowej produkcji, krajem wysoko rozwiniętym technologicznie, a do tego, to tylko dwie godziny lotu i jesteśmy w Polsce.

E jak Elisenbrunnen  R jak Rathaus - Aachen to moje miasto!!

O rezydencji Karola Wielkiego czy o dawnych uzdrowiskach czytaliśmy w przewodnikach, a teraz wszystko ma dla nas swoją indywidualną historię. Choć za każdym razem spacerując po akwizgrańskiej starówce towarzyszy nam Karol Wielki i historia miasta, to w głowie jest jeszcze szereg innych wspomnień, bo tu właśnie byliśmy na lodach, a  w innym miejscu zgubiliśmy klucze. Esencja miasta to studenci, my, Erasmusi także. Polonicus 2013... Słońce, zabawa, grillowanie - możliwość dla nas może być tylko jedna - Westpark, bo to tam się najlepiej poznawaliśmy.

„Dla chcącego nic trudnego” - słowa Erazma z Rotterdamu stały się naszą osobistą życiową maksymą! Długie procesy rekrutacyjne, problemy z wyborem przedmiotów, biurokracja, brak poczucia bezpieczeństwa. Teraz wiemy, że nie ma dla nas rzeczy nie do zrobienia. Praca, wytrwałość i dążenie do celu po to, aby zdobywać nowe doświadczenia.

AKADEMIA KRAKOWSKA - lata świetności

Jerzy Ziaja

 Kraków - Uniwersytet Jagielloński - Collegium Maius - Aula Jagiellońska

 

Być może, gdyby w XV czy na początku XVI wieku przeprowadzano „rankingi” uniwersytetów, to Akademia Krakowska stałaby na pierwszych miejscach - przynajmniej w matematyce, astronomii, alchemii czy geografii. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, jednak w latach 1470-1520 uniwersytet w Krakowie miał poziom dzisiejszego Cambridge, Oxford czy Harvarda. Żeby pokazać, że to nie tylko puste słowa - przejdę do faktów.

Uniwersytet w Krakowie założył król Kazimierz Wielki. Oficjalna data otwarcia to 12 maj 1364 roku. Po Pradze był to drugi uniwersytet w Europie Środkowej oraz starszy niż wszystkie uczelnie na terenie Niemiec. W swoim dążeniu założenia własnego uniwersytetu król polski kierował się potrzebą wykształcenia przede wszystkim prawników dla administracji kraju. Jednym z czynników był też konflikt z zakonem krzyżackim - aby móc na drodze dyplomatycznej stawić czoła Zakonowi, który posiadał wówczas poparcie zarówno cesarza jak i papieża. Polscy prawnicy i dypolmaci kształcili się dotychczas na uniwersytetach włoskich, a od roku 1348 dodatkowo w Pradze. Uniwersytet założono początkowo na wzór słynnego uniwersytetu w Bolonii (Bologna), niestety po śmierci króla i braku funduszy uczelnia podupadła.