Uncategorised

MIKOŁAJ REJ - pionier Polszczyzny

Wiesiek Lewicki
Mikołaja Reja zna w Polsce prawie każde dziecko i to już od szkoły podstawowej. Szczególnie cytat „a niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” jest powszechnie znany. Warto chyba poznać bliżej tego człowieka, bo szczerze mówiąc, poza tym cytatem, nie znamy go wcale.

Rodzina Reja pochodziła z Nagłowic (obecnie woj. świętokrzyskie, dawniej kieleckie). Kronikarz Jan Długosz wymienia wśród uczestników bitwy pod Grunwaldem (1410) m.in. Jana Reja z Nagłowic herbu Oksza. Jeden z jego potomków - Stanisław Rej - nabył dobra na Rusi i osiadł w Żurawnie nad Dniestrem (wówczas: Rzeczpospolita). Tam właśnie urodził się Mikołaj Rej w 1505 roku i spędził beztroskie dzieciństwo i młodość. Do szkoły chodził w Skalmierzu i we Lwowie, a w 1518 roku zapisany był na Akademię Krakowską. Następnie wrócił do Skalmierza i do 20 roku życia żył na wsi. Potem ojciec wysłał go na dwór wojewody sandomierskiego - Tęczyńskiego. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie Tęczyński został wybrany wojewodą krakowskim i Rej wraz z nim udał się do stolicy Rzeczpospolitej. Oczywiście był to przełom w życiu Reja, trafić prosto znad Dniestru na posadzki Wawelu czy dwory magnatów, biskupów i profesorów krakowskich. Jednak po śmierci ojca w 1529 roku Rej opuszcza Kraków. W 1531 roku żeni się z Zofią Kościeniówną z Sędziszowa - siostrzenicą arcybiskupa lwowskiego i przenosi na dobra małżonki w powiecie chełmskim (dzisiejsze woj. lubelskie). Z czasem należą mu 17 wiosek i dwa miasteczka - Oksza i Rejowiec, które sam założył (dzięki przywilejowi Zygmunta Starego z 1547 roku). Także w stołecznym Krakowie posiadał Rej okazały dom (na ul. Grodzkiej).

Kraków - ważnym naszym miejscem !

Jerzy Ziaja

Można bez przesady stwierdzić, że Rynek Krakowski to miniatura polskiej historii -uformowana z cegły, wykuta w kamieniu....

Co tu się wszystko nie wydarzyło: koronacje królewskie, hołd pruski, triumfalny wjazd Sobieskiego po Odsieczy Wiedeńskiej, ślubowanie Kościuszki, itd., itd. Kto tu się nie przechadzał: Długosz, Kopernik, Rej, Kallimach, Fausto Sozzini, a w późniejszych wiekach Stanisław Wyspiański, Jan Matejko, Karol Wojtyła, Sławomir Mrożek, Krzysztof Penderecki, Czesław Miłosz, Wisława Szymborska, itd., itd.

 

Chcę się jednak skoncentrować na początkach - na okresie średniowiecza oraz renesansu i króciutko naszkicować ówczesne życie na Rynku Krakowskim. Dla dzisiejszego turysty odwiedzającego Kraków trudno sobie wyobrazić, że Rynek Krakowski w średniowieczu był prawie całkowicie zabudowany, czy raczej zastawiony różnymi straganami, budami, małymi warsztatami, itd. A tam gdzie było trochę miejsca, to odbywał się codzienny targ. Jeszcze do roku 1868 do Sukiennic przylegały tzw. „Kramy Bogate”, czyli 64 kantory handlowe przeznaczone do handlu towarami luksusowymi (m.in. drogie tkaniny jedwabne, bławaty, złotogłowy czy pasy kontuszowe). Pomiędzy Sukiennicami a Kościołem św. Wojciecha znajdowała się „Waga Wielka” zwana „Ołowna” - był to dwupiętrowy budynek z podziemiami, gdzie ważono miedź, ołów i żelazo (jedna z największych wag w średniowiecznej Europie), a obok „Kramów Bogatych” stała „Waga Mała” zwana „Woskowa”. Koło tych Kramów mieściły się jeszcze tzw. „Postrzygalnie” (to nie byli fryzjerzy, lecz pomieszczenia, gdzie mierzono sukno). Pomiędzy tymi oficjalnymi budynkami czy urządzeniami miejskimi stały drewniane kramy z produktami spożywczymi, m.in. piekarskie, rybne, owsiane, olejne, mączników, solarzy, kramy garbarzy, szewców, garncarskie,

Nasz Festiwal "Polregionale 2012" był gorący...

Wiesiek Lewicki

„Festiwal Muzyki Polskiej Polregionale 2012” w amfiteatrze Burg Wihelmstein w Würselen, sąsiadującym z Aachen, był wjątkowym wydarzeniem. Nie tylko bywalcy spektakli na zamku byli zadziwieni występami Polonii, ale i Polonia spotkała się tu licznie po raz pierwszy na swoim fetiwalu. Malownicza okolica i historyczny zamek przyciągający swym wdziękiem zawsze w sezonie letnim tłumy widzów tym razem były jeszcze bardziej atrakcyjne. Amfiteatr przy Burgu Wilhelmstein był w wrześniową słoneczną sobotę gościnny dla Polonii nie tylko z Euroregionu, ale i całej Nadrenii Westwalii. Byli też goście z Berlina, Wiesbaden i Freiburga. Wyjątkowym wydarzeniem ściągającym publikę był od dawna oczekiwany festiwal muzyczny Polregionale 2012. Gwiazdą wieczoru była popularna polska pop-diva Justyna Steczkowska, która rozgrzała publiczność do czerwoności.

Festival w bogatym programie rozpoczął sie punktualnie o 15.00. Najpierw podziwialiśmy  młodzież walczącą o statuetkę „Śpiewającego Maka” (Singende Mohnblume). Trofea i nagrody kolejno otrzymały Emilia Wieding, Agnieszka Skowronek i znana nam w Polregio Liliana Wolf. Nagroda publiczności przypadła Ludwice Drabik. W przeglądzie wspaniałych „bendów” muzycznych Polonii w NRW wystąpiły nasze wspaniałe gwiazdy. Jola Wolters zaprezentowała mocny repertuar w stylu Edith Piaf oraz Marleny Dietrich. Benedykt Frąckiewicz w grupie Combo podkreślił solistkę Różę ekspresją sekcji dentej. Nostalgiczna Maurgaux z grupą BANDiten pokazała muzycznego pazura.
I nadeszła „godzina: polish jazz”.  Występ grupy „Black in Project” zaskoczył nawet organizatorów... Burzliwy aplauz w czasie całego występu mógł doprowadzić do zmian programu czasowego festiwalu Polregionale 2012. Wybitnie zgrany duet Jana Błędowskiego i Arka Bleszyńskiego był nadzwyczjnym hitem wieczoru. Kolejny występ, Cezarego Gadziny z Brukseli ze swoim quartetem z najwyższej światowej półki, wyraźnie zadowolił koneserów soft-jazzu.
I wreszcie kulminacja wieczoru... Nasza gwiazda, skromna w czerni i ognista w czerwieni. Czysty jazz, wokal. Znowu inaczej... Dynamiczne i niespokojne napięcie muzyczne. Narastająco bogate fabuła dźwięków i ich ekspresyjna wizualizacja zadziwiła fanów żywego jazzu. Tak, to ten dźwięk i ta chwila... Jest dobrze... Chwilo trwaj! Po prostu wspaniały występ.... Justynę poniosło w czerwieni i seksownej kreacji. Już nie była sobą... tylko poruszjacym się dynamicznie dźwiękiem. I my byliśmy z nią.... Czy to da się kiedyś powtórzyć ? panta rei ........ Wszystko jest wyjątkowo jednorazowe. I nasze Polregionale w 2012 z pewnością też !




A oto nasza krótka „polregionalna”  historia.


Festiwal Polregionale zapoczątkowany został już w 2006 roku „Leśnym Koncertem” Stasia Soyki w malowniczym „postindusrialnym” Parku w przygranicznym belgijskim Plombieres. Od początku festiwal organizowany był zawsze w wyjątkowej i niepowtarzalnej scenerii , co przyciągało rzesze euregionalnych fanów polskiej kultury i muzyki.
1.    Polregionale 2007 na malowniczym Zamku Eyneburg, po stronie belgijskiej, w otoczeniu „Bractwa Rycerzy” śpiewał i grał zespół Shanoon Marcina Rumińskiego grający muzykę celtycką, a naszym gościem specjalnym był Zbigniew Namysłowski;
2.    Polregionale 2008 na wzgórzu Lousberg nieopodal aacheńskiego rynku pod nazwą „Sląskie Lato” był przeglądem nowoczesnej sztuki i kultury naszego Śląska przeplatyny śląską kuchnią i humorem, oraz przeglądem muzycznym Polonii i występem grupy Krzak z niezapomnianym występem Jana Blędowskiego;
3.    Polregionale 2009 „Europa ohne Grenzen” na Dreilaendereck („Trzy Granice”) po stronie holenderskiej – tu zaprezentowaliśmy przegląd dorobku artystycznego naszej Polonii, grupy folklorystyczne Banachy z Holandii i Czarna Góra z Belgii, Chór Benedictus, teatr Szkolnej Macierzy, nasze malarstwo z NRW, Kuchnia Polska z Gdańskiej oraz Tadeusz Drozda ze Stefanem Mullerem – wtedy wręczono też pierwsze nagrody POLONICUS jako wyróżnienie Polonii;
4.    Polregionale 2010 to „Europejski Dzień Polonii” – też „Trzy Granice” ale tym razem po stronie niemieckiej - śpiewała wybitna  „Młoda Polonia”, Kilersi z Wrocławia, grupa „Klecmer” oraz gwiazdy Krystyna Prońko i Stanisław Soyka;
5.    Polregionale 2011 „Polonia Viva”  wyjątkowo gościliśmy w Berlinie w pięciotygodniowym programie z ponad 20-stoma wieczorami (Jola Wolters, Katarzyna Cicha, Tomasz Glanz, Benrose i wielu innych ciekawych wykonawców).
6.    Polregionale 2012 „Burg Wilhelmstein”
Na pewno niełatwo jest organizować Polregionale co roku w nowym miejscu, ale jeszcze trudniej jest zrezygnować z nowych pomysłów. Na Polregionale 2013 więc już dzisiaj serdecznie zapraszam na jesień przyszłego roku , i może wtedy w samym sercu Aachen albo...? czekam na pomysły!

 

Wiesiek Lewicki

Musikfestival "Polregionale 2012" auf Burg Wilhelmstein

Wiesiek Lewicki

Würselen (psw). Mit einer Präsentation polnischer Musik-Künstler aus verschiedenen Sparten findet das Musikfestival „Polregionale“, das sich bereits seit 2007 einer wachsenden Popularität erfreut, zum ersten Mal am 8. September auf der Freilichtbühne Burg Wilhelmstein statt.
Neben den Konzerten als solchen ist die Präsentation polnischer Kultur am Standort Aachen und im Aachener Dreiländereck und durch das gegenseitige Kennenlernen die Förderung der Verständigung zwischen Polen und Deutschland ein Ziel der Veranstaltung des Vereins Polregio e.V..
Schirmherr des Festivals ist kein Geringerer als der Präsident des Europäischen Parlaments Martin Schulz.
Das Festival startet zunächst mit dem Wettbewerb junger Talente. Ab 17 Uhr erscheinen auf der Bühne mit Jola Wolters & Band, dem Duo Benrose und Margaux und die Banditen populäre polnische Musiker aus Nordrhein-Westfalen.
Der international sehr renommierte „Polish Jazz“ wird anschließend durch herausragende Acts vertreten: nämlich durch das Cesarius Gadzina Quartet mit dem bekannten Saxofonisten Cesarius Gadzina aus Brüssel und die polnisch-deutsche Jazzgruppe „The Blair Witch Project", die gerne mit verschiedenen Genres wie Blues, Boogie und Funk experimentiert.
Den Abschluß und Höhepunkt bildet das Konzert von Justyna Steczkowska, die in Polen Star-Status genießt und auch darüber hinaus mit ihrer bemerkenswerten Stimme und ihrer charismatischen Persönlichkeit große Aufmerksamkeit auf sich gezogen hat. Die TAZ beschreibt sie beispielsweise als eine Mischung aus der frühen Kate Bush, Björk und Alice.
Das Publikum darf große Musikerlebnisse erwarten. Der Eintritt ist frei!
Das Musikfestival findet statt am Samstag, 8. September, 15 Uhr, auf der Freilichtbühne Burg Wilhelmstein in Würselen. Mehr Info unter www.burg-wilhelmstein.com.
Herausgegeben am 29.08.2012 / Pressestelle der Stadt Würselen – Bernd Schaffrath

Im Herzen Europas geehrt - Deutsch-polnischer Dialog: Polonicus-Preis in Aachen verliehen - Von Alexander Barth

Aachener Nachrichten

Od lewej: Prezydent Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech i przewodniczacy Jury Nagrody Polonicus Wieslaw Lewicki , ks. dr Arcbp Alfons Nossol, burmistrz Akwizgranu dr Margrethe Schmeer, minister NRW dr Angelica Schwall-Düren, marszalem Senatu RP Bogdan Borusewicz, Krystyna Janda, Helena Miziniak, moderatorka Joanna Ratajczak

 
Aachen. Vor 300 geladenen Gästen im Krönungssaal des Aachener Rathauses ist am Wochenende der Polonicus-Preis 2012 verliehen worden. Zum vierten Mal wurden mit Alfred Nossol, ehemaliger Erzbischof im oberschlesischen Oppeln, NRW-Europaministerin Angelica Schwall-Düren, Verbandsvertreterin Helena Miziniak und Schauspielerin Krystyna Janda Persönlichkeiten geehrt, die sich um den deutsch-polnischen Dialog und um  Integration polnisch stämmiger Menschen in Deutschland verdient gemacht haben.

 

Unter den Gästen waren neben zahlreichen Vertretern polnischer Organisationen auch Mitglieder des Europaparlaments, des NRW-Landtags sowie des Aachener Stadtrats, die allesamt von Bürgermeisterin Margrethe Schmeer begrüßt wurden. Das Ereignis hatte auch zahlreiche Medienvertreter aus dem Nachbarland nach Aachen gelockt, so waren gleich zwei Fernsehteams angereist.


Bei der Gala, die im Rahmenprogramm des Karlspreises stattfand, erhielten vier Menschen aus unterschiedlichsten Wirkungsbereichen die Polonicus-Skulptur aus der Hand von Wieslaw Lewicki.

DOKUMENTARFILM "DIE GETEILTE KLASSE" / "PODZIELONA KLASA"

Wiesiek Lewicki

DOKUMENTARFILM "DIE GETEILTE KLASSE" / "PODZIELONA KLASA"

Der Autor Andrzej Klamt macht sich auf die Suche nach ehemaligen Klassenkamerad/innen. Eine Schulklasse im polnischen Bytom (früher Beuthen).
Die ehemaligen Schüler, heute um die 45 Jahre alt, sind zur Hälfte nach Deutschland ausgewandert, nach und nach in den Westen „verschwunden“. Die andere Hälfte der
Klasse blieb in Polen.

 

„Die geteilte Klasse“ behandelt ein bisher kaum beachtetes Thema in der öffentlichen Wahrnehmung sowohl der deutschen als auch der polnischen Öffentlichkeit: Die Integration der sogenannten Spätaussiedler (Deutschstämmige aus Polen) in der Bundesrepublik Deutschland. Es ist die Geschichte von unzähligen Neubürgern der BRD, die nicht so berühmt geworden sind wie Miroslav Klose oder Lukas Podolski, gleichwohl eine ähnliche Vorgeschichte haben. Die ehemaligen Schüler der geteilten Klasse stehen für Schicksale und Empfindungen von vielen hunderttausenden Menschen deutscher Herkunft aus Osteuropa, die vor allem in den 70er und 80er Jahren in die damalige BRD eingewandert sind. Diese bis heute „schweigende“ Minderheit kommt in diesem sehr persönlichen Film ausführlich zu Wort und erzählt die Geschichte ihrer Kindheit im damals kommunistischen Polen, der Ausreise in den „goldenen Westen“, wie der schweren ersten Jahre in Westdeutschland. Heute sind die meisten von ihnen in der deutschen Gesellschaft angekommen. Doch wie ticken diese Einwanderer und wie hat das Leben sie geformt?

 

Und was ist aus den in Polen Gebliebenen geworden? Sind sie neidisch auf die, die nach Deutschland gezogen sind? Empfinden sie ihre „deutschen“ Klassenkameraden als Verräter oder als Glückskinder, die das bessere Los im Leben gezogen haben?

 

Der Film behandelt viele bisher in den deutsch-polnischen Beziehungen unter den Teppich gekehrte Fragen auf einer Ebene – die von den Zuschauern als echt und unmittelbar empfunden werden. Der Filmautor Andrzej Klamt betrachtet dieses Spiegel-Bild aus einer sehr persönlichen Warte. Er selbst ist mit seinen Eltern 1979 aus Bytom in die Bundesrepublik ausgesiedelt.

www.die-geteilte-klasse.de/

Fascynacje nauczyciela historii

Hanna Michalowska-Duckwitz

Brauweiler łączy Nadrenię z Polską

„Rycheza była kobietą, która mnie zawsze fascynowała”, opowiada Peter Schreiner swoją opowieść o długoletniej pracy i przyjaźni polsko-niemieckej. Peter Scheiner przybył jako nauczyciel historii do nieznanej mu miejscowości Bauweiler, niedaleko Kolonii. I tam odkrył pierwsze ślady historii, które poprowadziły go do poznania całkiem innej Polski niż w ówczesnych czasach. W 1977 roku założył Towarzystwo Historyczne w Brauweiler.
Rycheza, pochodząca z Nadrenii średniowieczna królowa Polski, po śmierci męża Mieszka II przybyła do Brauweiler, aby w 1048 roku wybudować kościół i wzmocnić opactwo benedyktynów. Zarówno dla Rychezy, jak i dla Petera Schreiner Brauweiler stało się drugim domem i nową ojczyzna. „Na początku nikt nie znał Królowej Polski Rychezy, dlatego miałem dużo do zrobienia...” – opowiada Peter Schreiner – „dużo do opowiedzenia o opactwie benedyktynów w Brauweiler oraz o  średniowiecznej historii łączącej oba narody polski i niemiecki, o ślubie Mieszka II i Rychezy oraz o narodzinach Kazimierza Odnowiciela”.

W sierpniu 1989  r. Peter Schreiner wyrusza do „dalekiej” Polski, znanej mu tylko z kart historii. Pierwszy wyjazd śladami Rychezy wspomina ze łzą w oku: „Wtedy nie było to takie proste wyjechać do Polski, już na granicy z DDR naszą grupę źle potraktowano, ale w Polsce wszyscy  byli nadzwyczaj mili i przyjacielscy. Poznałem nowych przyjaciół, polska goscinność oraz nowy kraj”.

Peter Schreiner wiele przeżył w trakcie budowania swoich polsko-niemieckich przyjaźni. Pewnego dnia przybył z opactwa benedyktynów w Tyńcu ojciec Zygmunt Galoch. „To nie było takie proste  do zoorganizowania, gdyż granice między Polska i Niemcami były jeszcze zamknięte. Pomimo to Peter Schreiner postanowił, aby kolejną część niemiecko-polskiej historii zapisać pod hasłem „Królowej Rychezy”, wówczas mogliśmy porozmawiać o historii benedyktynów żyjących zarówno w Nadrenii jak i Małopolsce”.
Ojciec Zygmunt przybył z opactwa w Tyńcu, którego założycielem był syn Rychezy – Kazimierz Odnowiciel. Sprowadzenie do Tyńca benedyktynów nastapilo w czasach chrystianizacji. Ślady benedyktynów spotkać można również w opactwie benedyktynów w Brauweiler, gdzie do śmierci żyła Rycheza.

Karnawał

Wiesiek Lewicki
Karnawał to przede wszystkim okresów balów i zabaw. Jego rozpoczęcie oficjalnie następuje w dniu Trzech Króli czyli 6 stycznia, jednak wiele osób uważa za datę jego rozpoczęcia Nowy Rok. Koniec karnawału jest jednak o wiele bardziej jednoznaczny i wypada w Środę Popielcową.

Sam karnawał ściśle kojarzy się jednak z szaleństwem noworocznym oraz z nadrabianiem strat w zabawach i balach, które wstrzymywał skutecznie okres adwentu. Oczywiście rozpatrując w ten sposób samo istnienie karnawału równie dobrze można powiedzieć, że jest on przejawem szampańskiej zabawy przed okresem Wielkiego Postu, który poprzedza Święta Wielkiej Nocy. Zwłaszcza na to tłumaczenie wskazuje sama nazwa „karnawał”, ponieważ rozdzielając na odpowiadające człony w języku włoskim, otrzymamy znaczenie pożegnanie mięsa, co jednoznacznie można skojarzyć z zapowiedzą nastania postu.