Filozofki powinny zostać prezydentkami

dr Marek Żmiejewski

Nagroda Polonicus 2015 dla Prof. Gesine Schwan

Pisanie o osobie publicznej nie powinno sprawiać większych trudności, właśnie dla tego, że jest osobą publiczną.  Każdy, kto porusza się w sferze publicznej, chce sam, albo przynajmniej dopuszcza możliwość, żeby jego sukcesy i porażki, pochwały i krytyka stały się przedmiotem publicznej debaty. Nawet życie prywatne nie zawsze daje się uchronić przed społeczną wścibskością. Przysłowiowy przeciętny obywatel szuka w nim potwierdzenia dla swoich podejrzeń, że osobami „na świeczniku” kierują te same dążenia do władzy i zdobyczy materialnych jak nim samym, z tą jedynie różnicą, że udaje się im je skutecznie zatuszować. Jednakże myli się głęboko nasz przeciętny obywatel, przypuszczając obecność tych motywów w działalności politycznej Pani Profesor Gesine Schwan, bowiem sprawowane przez nią urzędy nigdy nie były celami dla nich samych, lecz jedynie środkami do realizowania wyższych wartości. Czyli nie osiągnięcie władzy, stanowisk, uznania – wartości właściwych warstwie politycznej już w państwie platońskim, lecz urzeczywistnienie idei filozoficznych i duchowych jest celem wieńczącym działalność polityczną. Nie tyle w naukowych rozprawach o idealnej społeczności, co w konkretnej danej nam rzeczywistości, czyli tu i teraz. Jednakże do obiektywnych przekonań naszej po-metafizycznej epoki, należy przekonanie o przezwyciężeniu poglądów filozoficznych i religijnych w polityce i nauce. Jesteśmy dumni, że nie jakieś wydumane ideologie kierują życiem społecznym, lecz zaspokojenie jego konkretne obiektywnych potrzeb.   Na jaki światopogląd się przy tym powołujemy, zależy od naszego prywatnego wyboru. Najlepiej funkcjonują społeczeństwa, które żadnego światopoglądu nie potrzebują. Wręcz przeciwnie, wywalczone prawa, obowiązujące wartości duchowe, pielęgnowane tradycje, hamują rozwój ekonomiczny państwa, zwiększają jego wydatki a przez to zmniejszają konkurencyjność w walce o zyski na światowych rynkach.  


Odporność na społeczny nihilizm, rozumiany jako negacja wszelkich wartości, zwany dzisiaj globalizacją, wyniosła Gesine Schwan z domu rodzinnego. Wychowana została w duchu wartości chrześcijańskich, dla których jej rodzice ukrywali żydowską dziewczynkę w ostatnim roku wojny. Po jej zakończeniu angażowali się w inicjatywy społeczno-politycznie, szczególnie służące pojednaniu Niemców z sąsiadami: Polakami i Francuzami. Gesine Schwan podjęła decyzję o swojej przynależności religijnej świadomie, przyjmując chrzest katolicki, jako dorosła osoba, mając 21. Lat. W końcu lat sześćdziesiątych dominowało wśród młodych Niemców nastawienie antyautorytarne, wręcz rewolucyjne. Jednakże, nie dopuszczając żadnego sprzeciwu w poszukiwaniu antyautorytarnego społeczeństwa, sami studenci postępowali autorytarnie. Ich agresywność nie ominęła przyszłej pary małżeńskiej Profesora Alexandra Schwan i jego studentki w Fakultecie Polityki na FU-Berlin. „Pokoleniu roku 68. Brakowało zrozumienia dla demokratycznej kultury. W walce przeciw autorytetom stali się sami autorytarni” .


Poszukiwania nowych form kształtowania życia społecznego zaprowadziły Gesine Schwan do Polski. Nie przypadkowo, bowiem istotny wpływ na ówczesne debaty na ten temat wywierały filozoficzne dzieła Leszka Kołakowskiego. Na jego poglądach opierała się ukończona w 1970 r. praca doktorska Gesine Schwan „Leszek Kołakowski, Marxa polityczna filozofia wolności”. Że w filozofii politycznej Marxa właśnie głównie o wolność chodziło, akcentował Kołakowski wbrew wszelkim ortodoksyjnym marksistom już w pierwszym zdaniu swego głośnego dzieła „Główne nurty marksizmu”, „Marx był niemieckim filozofem”. Nie chodzi tu o przynależność narodową, lecz filozoficzną - do tradycji niemieckiego idealizmu, dla której wolność jednostki była niezbywalnym założeniem. Podczas wielokrotnych pobytów w Polsce młoda filozofka zawarła znajomości i przyjaźnie z przedstawicielami różnych nurtów polskiej opozycji: z Mazowieckim, Gieremkiem, Michnikiem. Pomimo wszelkich różnic światopoglądowych dążyli oni do realizacji możliwych w ówczesnych warunkach form wolnego społeczeństwa. Według Kołakowskiego, bogactwo i różnorodność często przeciwstawnych sobie, opartych to na rozumie, to na religii światopoglądów stanowi istotę europejskiej kultury, o ile pozostają one w ramach dialektyki religii z oświeceniem. Żadna ze zwalczających się stron nie odniosła dotychczas absolutnego zwycięstwa, niszcząc bezwzględnie swego przeciwnika. Wręcz przeciwnie, obie strony wychodziły z tej walki wzbogacone: - religia, jako oświecona religia, - oświecenie, jako religijne oświecenie. W tym współistnieniu, zwalczaniu się, ale i wzbogacaniu się wzajemnym racjonalnego humanizmu i religii chrześcijańskiej leży sedno i niepowtarzalność kultury europejskiej. Zastąpienie chrześcijańsko-humanistycznych kryteriów prawdy, dobra i piękna przez motywację czysto polityczną i ekonomiczną wydaje człowieka w ręce bezgranicznej manipulacji. „Próżnia moralna, zinstrumentalizowane i manipulowane masy to cena, którą płacimy za odwrót humanizmu od chrześcijaństwa”. Z tej filozoficznej perspektywy należy chrześcijaństwo w jego oświeconej postaci nierozłącznie do kultury europejskiej, nie tylko do prywatnych przekonań jednostki. Jego wartości są obowiązujące dla wszystkich narodów, dla wszystkich ugrupowań politycznych, które się do europejskości przyznają.


Z tego powodu trudno jest nazwać działalność polityczną osobistości publicznej Prof. Gesiny Schwan polityką niemiecką, bowiem jej celem nie jest wyciągnięcie z każdej sytuacji maksymalnych korzyści dla swego narodu, lecz urzeczywistnienie wartości chrześcijańsko-humanistycznych, i to zarówno w Niemczech jak i w Polsce. Tu leży źródło uznania dla jej osoby w Polsce, dla jej wiarygodności w oczach opinii publicznej, ale także fundament konsekwencji i oddania dla podjętych przez nią zadań.


Przecież nie jest wcale oczywiste, że znaczący polityk, naukowiec i filozof udaje się dobrowolnie na dziewięcioletnie „zesłanie” do Frankfurtu i do Słubic. Decyzji tej towarzyszyła świadomość ryzyka, że przez nią współzałożony i kierowany polsko-niemiecki Uniwersytet Viadrina może stać się zwykłą prowincjonalną uczelnią, jeśli jego idea przewodnia zaginie w codziennych mechanizmach funkcjonowania instytucji akademickiej.


„Zostając w roku 1999 Prezydentką Viadryny, widziałam wyraźnie problem jej finansowania z trzeciej ręki. Środki te nie zapewniają długoterminowego funkcjonowania uniwersytetu. Drugim dylematem było, że Frankfurt nad Odrą nie uchodził za szczególnie atrakcyjne miejsce, co się w między czasie pod wieloma względami zmieniło. Widziałam wtedy wyraźnie, że początkowa euforia dla polsko-niemieckiej instytucji nie będzie trwała wiecznie. Moja analiza z roku 2000.: Uniwersytet ten, wyłącznie jako instytucja naukowa, musi być na tyle atrakcyjny, żeby młodzi ludzie właśnie tam chcieli studiować. Musi im ofiarować coś, czego nie dostaną gdzieś indziej. Postawiłam na interkulturalność i wielojęzyczność. Wielojęzyczności całych kierunków studiów nie ma nigdzie w Niemczech.”


Nie było łatwo przeforsować i obronić tę wyjątkowość uniwersytetu przeciw podporządkowaniu wszystkich uczelni tym samym „obiektywnym”, tzn. polityczno-ekonomicznym kryteriom w ramach tak zwanej reformy oświaty. Bez problemów udało się założyć fakultety prawa i ekonomii. Okazało się jednak, że zabrakło środków i częściowo zrozumienia dla „serca” uczelni, dla nauki o kulturze.
„Drugi krok polegał na umiędzynarodowieniu „ciała nauczycielskiego”. Chodziło mi głównie o dialog nauk i jego europeizację. Viadrina była moim projektem. Tutaj zamierzałam urzeczywistnić moje teoretyczne koncepcje demokracji. Dziewięcioletnia prezydentura uniwersytetu doprowadziła mnie do granic moich możliwości. Musiałam pokonywać przy tym masę nieoczekiwanych przeciwności i oporów. Pochodziły one z zewnątrz uniwersytetu. Po pierwsze chodziło o oparcie finasowania uczelni na bazie międzynarodowej fundacji i wkładu państwa niemieckiego w wysokości 50 milionów euro. Również Polska i Francja miały wnieść swoje udziały. Plan zakładał podwyższenie budżetu z procentów od kapitału, żeby zapewnić uczelni stabilność planowania, żeby nie trzeba było przy każdej decyzji oglądać się na sponsorów.


„Doprowadzenie do granic możliwości” spowodowane było nie tylko przez trudności finansowe, lecz także przez diametralnie różną od oficjalnie propagowanej, koncepcję wychowania i wykształcenia. Jednostronny nacisk na efektywność, ilość i szybkość wydawanych dyplomów zagrażał podstawowym celom Viadriny – wychowaniu i wykształceniu zaangażowanej społecznie polsko-niemieckiej i europejskiej kadry naukowców i specjalistów.


„Od dłuższego czasu niestety stawiamy na wykształcenie, oparte nieograniczonej niczym konkurencji. Wspieramy tych, którzy przebijają się w bezwzględnej rywalizacji z innymi. Przez to stworzyliśmy formę kultury, która pomieszała osiągnięcie sukcesu ze wzbogacaniem się, która uznaje egoizm za główny motyw działania. Jednakże egoizm daje się tylko wtedy zaakceptować moralnie, jeżeli w rezultacie służy wszystkim, nie tylko jednostce. Oświata musi być postawiona na nowych podstawach, które umożliwią rozwój różnorodnych talentów i charakterów. Nasze instytucje muszą znowu kształcić odpowiedzialnych obywateli. Dlatego należy znieść obowiązujące kryterium jednolitej efektywności i stworzyć na wszystkich poziomach kształcenia wolne przestrzenie do namysłu i swobodnego eksperymentowania. Tylko w ten sposób uruchomimy potencjał twórczy”.


Że wolne (liberalne) instytucje nie spełniają swoich zadań … ponosimy winę my sami – stwierdza filozof Nietzsche w „Zmierzchu Bogów”.  „Wymagane są… wola, instynkt, imperatyw, uznanie tradycji i autorytetu. Solidarność pokoleń na przód i wstecz … w nieskończoność…” Nawet takie, z ducha wolności stworzone instytucje jak Viadrina, podlegają wpływom neoliberalizmu - przebiegłego ducha naszych czasów. Jego imperatyw nakazuje dostosować zadania oświaty do aktualnych potrzeb kapitału. Tylko w świetle jej źródłowego celu, stworzenia sąsiedztwa polsko-niemieckiego na bazie kultury europejskiej wyróżnia się Viadrina w krajobrazie szkół wyższych. Zapomnienie o nim redukuje ten jedyny w swoim rodzaju uniwersytet do rangi zwykłej prowincjonalnej uczelni. Za to zapomnienie ponosimy winę wszyscy, dając się niezauważalnie dla nas samych, zarazić duchem wspomnianego neoliberalizmu.


Przebywając we Frankfurcie i w Słubicach sprawowała Prof. Gesine Schwan w latach (2005 – 2009) dodatkowo urząd państwowy „Koordynatorki Rządu (BRD) do granicznej i obywatelskiej współpracy z Polską”. Jej zadaniem było budowanie trwałych i oddolnych, obywatelskich struktur polsko-niemieckich. Zadanie nie łatwe, jeśli uwzględni się, że struktury owe miały powstać głównie na „polskim zachodzie” i „niemieckim wschodzie”, oddzielonymi od siebie graniczną rzeką Odrą, powiązanymi jednak interesami, które w najlepszym wypadku można nazwać „półlegalnymi”.
„Nawet w czasach niełatwych kontaktów na poziomie rządowym zdawałam sobie sprawę, że międzyludzkie kontakty obywateli obu krajów rozwijają sią lepiej niż możny było oczekiwać. Tylko w polsko-niemieckim roku 2005/2006 doszło do realizacji 2000 nowych polsko-niemieckich inicjatyw. Istnieje pond 600 partnerstw miast. Wydaje mi się, że większa gotowość do wzajemnego zrozumienia i zbliżenia panuje w bezpośrednich stosunkach obywateli niż w polityce. Pomimo to istnieje w Niemczech wiele uprzedzeń w stosunku do „Wschodu”. Jednakże wzrost liczby turystów i wymiany gospodarczej zmieni z czasem pozytywnie wzajemny odbiór. Polacy znają lepiej Niemcy niż odwrotnie. Rocznie dwa miliony Polaków uczy się języka niemieckiego a tylko 15. Tys Niemców polskiego”.
Jeszcze korzystniej dla nas wypadłoby to porównanie, gdyby uwzględniono w nim ponad dwa miliony polskojęzycznych Niemców, żyjących w Niemczech od dziesięcioleci.
Pierwszy raz, jeszcze w czasie prezydentury na Viadrynie  (2004) i drugi raz w roku 2009 kandydowała Prof. Gesine Schwan, na najwyższy urząd niemiecki, na stanowisko prezydenta Niemiec.
Były to czasy tzw. kryzysu finansowego. Szukano wtedy „na gwałt” ekspertów i autorytetów potrafiących zmniejszyć jego szkody społeczne i polityczne. Pomimo, że kryzys był na ustach wszystkich, nie zauważono, że
„Obecny kryzys finansowo-gospodarczy jest w istocie kryzysem kulturalnym, ponieważ przyczyny jego powstania obejmują wszystkie obszary życia społecznego. Moja całościowa diagnoza brzmi: przez wiele lat poddaliśmy nasz kraj panowaniu kultury bezgranicznej konkurencji i z niej wnikającego braku odpowiedzialności. Radykalność rynku, deregulacja, prywatyzacja, wiemy to dzisiaj, to słowa opisujące pozbawioną odpowiedzialności politykę - Laissez-faire.”
W wystąpieniach wyborczych wykazała odwagę i zdecydowanie, „nazwać rzeczy po imieniu”: że kryzys finansów to tylko widoczny przejaw niszczenia zdobyczy kultury europejskiej, wzbogacenia się nielicznych z wyzysku większości, zniszczenia szkolnictwa, oświaty i podstawowych wartości społecznych. Pomimo całej krytyki zachowała optymizm i nadzieję, że kryzys ujawni nam nie tylko przyczyny upadku, ale i drogi wyjścia.
„Musimy zacząć inaczej myśleć, żeby otworzyć się na różnorodność projektów na przyszłość. Dostosowywanie się do rzekomych faktycznych konieczności oduczyło nas myślenia alternatywnego. Jednakże nie wszystko stracone. Pozostała nam nienaruszona baza technologiczna, wysoki poziom kwalifikacji personelu akademickiego i fachowego, … i pozostałości kapitału kulturalnego”.


Podwójna „przegrana” w wyborach prezydenckich dostarczyła zwolennikom globalizacji tematów do zjadliwej nieraz krytyki programu wyborczego Gesine Schwan. Po pierwsze prezentowała oparty na filozofii, nie na nauce światopogląd, po drugie powoływała się na „prywatne” tzn. chrześcijańskie wartości, po trzecie wyrażała zaufanie do solidarności w ramach społeczeństwa, zbudowanego na bazie wolności jednostki. Publiczne, nieraz zjadliwe debaty na temat tych trzech „iluzji” ukazały, jak daleko oddalił się duch europejski od swoich źródeł. Jednakże bez tych „iluzji” nie różniłaby się idea zjednoczonej Europy niczym od ideologii dowolnego obozu władzy. Przeciw wszystkim przeciwnikom socjalnej gospodarki rynkowej, przeciw ich dogmatom, że gospodarkę nie stać na „socjalność”, twierdziła Gesine Schwan, że właśnie „socjalności” gospodarka zawdzięcza stabilność, kreatywność, trwałość. Koszty nie-socjalnej gospodarki są wyższe, skutki bardziej dramatyczne zarówno dla pojedynczych obywateli, jak i dla społeczeństwa.


„Człowiek, który podczas pracy, i w czasie bezrobocia uważa się za wymienialny trybik w maszynie, nie czuje się też autentyczną indywidualnością, nie jest szczęśliwym, nie stanie się też obywatelem demokratycznego społeczeństwa”.


Wydawałoby się, że po przejściu na emeryturę w roku 2008. Prof. Gesine Schwan wycofa się z działalności publicznej. Jednakże już w następnym roku, ulegając swej namiętności do kształtowania nowych koncepcji wychowania i oświaty, założyła innowacyjną HUMBOLDT-VIADRINA School of Governance, która niestety po pięciu latach musiała ze względów finansowych zamknąć swe podwoje. Pomimo, że ….” Służyła, jako miejsce dialogu społecznego, nauczania i nauki w celu udoskonalenia Demokracji i jej trwałości. Projekt jest kontynuowany, jako HUMBOLDT-VIADRINA Governance Platform.


Liberalne – wolnościowe instytucje wymagają od nas wszystkich „woli, instynktu, imperatywu, uznanie tradycji i autorytetu, solidarności pokoleń na przód i wstecz …” Bez spełnienia tych warunków stają się one zwykłymi zakładami pracy, w których zarabia się pieniądze, zdobywa prestiż, i robi karierę. Przypomina nam o tym niebezpieczeństwie Gesine Schwan angażując się w inicjatywy społeczne, kształtując i propagując działania wielu mniej i bardziej znanych fundacji (n. p. GFPS , Fundacja - Freya von Moltke ), nie z innych powodów, lecz właśnie dla celów i wartości, dla których zostały one powołane do życia.


Źródło siły i jednocześnie podstawa zaufania, które zdobyła Prof. Gesine Schwan zarówno w Polsce jak i w Niemczech, leży w tym, że w jej działaniach była obecna zawsze jej cała osobowość. Nawet jako wieloletni członek SPD nie prowadziła polityki partyjnej lecz ponadpartyjną, bo ogólno-społeczną. W jej biografii nie da się filozofii i religii oddzielić od polityki, bowiem nie o sukcesy materialne, nie o władzą chodziło, lecz o urzeczywistnienie religijnych, filozoficznych wartości. Do polityki z prawdziwego zdarzenia dochodzi właśnie w punktach styku jej różnorodnych sił: takich, jak gospodarka, społeczeństwo obywatelskie, filozofia, czy religia. Na zakończenie należy podkreślić, że władza polityczna, w rozumieniu Gesiny Schwan nigdy nie oznaczała wymuszania własnej woli na innych, lecz możliwość mobilizacji różnorodnych podmiotów do realizowania idei demokratycznego społeczeństwa. Realizowane przez wspólne działania idee filozoficzne rozjaśniają dzięki temu polską i niemieckiej rzeczywistość.

dr Marek Żmiejewski