„Jestem Polakiem!” - wywiad z Cezariuszem Gadziną

Wiesiek Lewicki

„Polregionale 2012” jest coraz bliżej! Jedną z gwiazd Festiwalu Muzyki Polskiej będzie Cezariusz Gadzina oraz jego kwartet. Dziś lider zespołu opowiada o swojej fascynacji muzyką, planach na przyszłość i o Polsce i polskości.

Polonia Viva: Jak zaczęła sie Pana przygoda z muzyką? Czy od dziecka chciał Pan być muzykiem?
Cezariusz Gadzina: Pochodzę z muzycznej rodziny, dlatego kontakt z różnymi instrumentami był dla mnie bardzo naturalny. Zanim poznałem litery, znałem już układ nut na pięciolinii i mogłem sam rozszyfrowywać piękne melodie. Wspominam ten okres bardzo ciepło. Jako dziecko lubiłem grać i słuchać muzyki, to sprawiało mi radość i na szczęście tak pozostało do dziś.

Czym dla Pana jest jazz i jakie wartości chciałby Pan przekazać w swojej twórczości?
Jazz jest bardzo osobistym przekazem uczuć. Jest to muzyka improwizowana, która wyklucza powtarzalność - nie ma dwóch identycznych koncertów. W muzyce improwizowanej zachodzi ciągła interakcja – ja przekazuję swoje uczucia publiczności, ale również jestem bardzo zasłuchany w to, co publika czuje i czy ma jakąś wiadomość dla mnie. Jazz to bardzo wyrafinowana forma komunikacji. Staram się opowiadać o życiu, jego jasnych stronach, ale też o tych ciemniejszych, ktćre drzemią w każdym z nas.

Mieszka Pan w centrum Europy. Jak bardzo różni sie praca muzyka w Europie i w Polsce?
Mieszkam w Brukseli, która, jak wiemy, jest miastem wielokulturowym. Nigdy tu nie czułem się obco. Współpracuję z wieloma europejskim muzykami, często wyjeżdżam na koncerty. Bywam również w Warszawie, gdzie spotykam wielu polskich muzyków i nie widzę tu specjalnej różnicy. Życie muzyka w Polsce czy w innym kraju w Europie to zawsze jest ”rock and roll”!

Gdzie najbardziej lubi Pan występować?
Najbardziej fascynujace są dla mnie międzynarodowe trasy koncertowe, gdzie spotykam różną publiczność, reagującą „na swój sposób” – jest to bardzo ciekawe. Szczególnym uczuciem jest kontakt z publiką, gdzie wytwarzają się pozytywne wibracje między artystą i widzem. Każdy koncert jest inny i jest to dla mnie, i mam nadzieję, że dla słuchaczy także, jakaś daleka i pełna przygód wyprawa, którą podążamy razem.

W jakim stopniu czuje się Pan związany z narodem i kulturą polską?
Jestem Polakiem. Kultura polska, a szerzej mówiąc słowiańska, jest dla mnie tą, która towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Oczywiście znam i jestem otwarty na inne kultury, ale polskość dominuje we mnie i w moim życiu, i to jest dla mnie bardzo istotne.

Jednym z Pana projektów jest „The European Saxophone Ensemble”. Jakie jest jego znaczenie dla Pańskiej muzyki?
Udało mi się stworzyć międzynarodowy zespół, który otrzymał tytuł „Ambasadora Kultury Unii Europejskiej”. To wielki honor i zaszczyt dla mnie i dla muzyków, którzy współtworzą ze mną ten zespół.

Jakie są Pana plany na przyszłość? Czego chciałby Pan jeszcze dokonać bedąc muzykiem?
Radość tworzenia, współpraca ze wspaniałymi i utalentowanymi ludźmi i koncerty dla ciepłej publiczności – to generalnie wszystko, czego naprawdę potrzeba muzykowi. W dalszej kolejności są sława i pieniądze. Planów też mam dużo, ale wolę opowiadać o tym co już się zdarzyło, a nie o tym, co chciałbym, aby się spełniło. Po prostu nie chcę zapeszać!

Jest Pan także przedstawicielem Polonii. Czy według Pana „Polregionale” jest potrzebną inicjatywą? Jaką wartość ma ta impreza dla Polaków mieszkających za granicą?
Każde przedsięwzięcie, mające na celu promocję polskiej kultury oraz pozytywnego wizerunku Polski i Polaków, jest bardzo potrzebne nam oraz naszym sąsiadom. Niestety, wciąż faktem jest, że zdarza mi się usłyszeć z ust moich znajomych z Belgii pytanie, czy, na przykład, w Polsce mieszka się w iglo. Motywacja więc jest duża do tego, aby „prostować drogi” zagubionym, czyli mówiąc wprost, przekazywać obcokrajowcom rzeczywisty obraz naszego kraju. Cieszę się, że znajdują się fantastyczni entuzjaści, którzy propagują takie idee.

Rozmawiała: Aleksandra Kolasińska