Jak udało się Wam uniknąć śmierci? Mieliśmy szczęście.

Wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że u wielu osób wracają wspomnienia, które gdzieś głęboko przez lata były ukryte. Wspomnienia trudne, bolesne, które ukazują z jednej strony bezsilność i szukanie wszelkich sposobów na przeżycie, a jednocześnie siłę i odwagę, by przeciwstawić się tragicznej rzeczywistości. 

Przez dziesiątki lat, świadomi jej okrucieństwa powtarzaliśmy chórem zdanie “Nigdy więcej wojny”. Dziś  tak blisko i na naszych oczach znów męstwo i niewyobrażalne cierpienie idą w parze. Pojawia się pytanie: “jak to możliwe, jak do tego mogło dojść? I najważniejsze: “dlaczego”. 

Poniżej tekst poruszający, bo jest zapisem wspomnień naocznego świadka tamtych wydarzeń. 

I dziś, bez względu na to, ile mamy lat, jak nigdy wcześniej możemy zrozumieć te emocje.  

Berlin, 06.04.2022

Milena Florczuk ,  @berlin_na_macierzynskim

 

Jak udało się Wam uniknąć śmierci?
Mieliśmy szczęście.

Ten wywiad przeprowadziłam z moją babcią (mamą mojej mamy), Janiną Mazur 11.08.2019 o godzinie 12:15, prawie rok przed jej śmiercią. Zależało mi na tym, żeby spisać jej wspomnienia z czasów II wojny światowej. W najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że ten tekst będę publikować w czasie trwania brutalnej wojny w Ukrainie, którą rozpętali Rosjanie. 

Babciu, przedstaw się czytelnikom!

Janina Mazur (z d. Niemyjska), 89 lat, wdowa, mam 1 córkę 3 wnuczki, 1 prawnuczka, mieszkam w Ciechanowcu w województwie podlaskim.

Ile miałaś lat, gdy wybuchła II wojna światowa?

9 lat

Co robiłaś w trakcie działań wojennych, podczas II wojny światowej? Miałaś wtedy świadomość, że dzieje się coś bardzo złego?

Bawiłam się z moimi 3 siostrami (Teodozją, Heleną i Zofią), biegałyśmy po lesie. Tak, wiedziałam, że dzieje się coś niepokojącego, bo latały samoloty i zrzucały bomby. Jak był nalot to uciekaliśmy całą rodziną do lasu.

Pamiętasz jakąś historię, która wydarzyła się w tamtym czasie?

Tak już mówiłam, podczas nalotów chowaliśmy się w lesie, pod Ciechanowcem. Do tych lasów zaczęli też chować się Żydzi*, jedna z żydowskich kobiet uciekając, zostawiła noworodka pod krzakiem. Nasz stryj* Józef gdy gnał krowy, usłyszał płacz dziecka i zabrał je do domu, ale stryjenka* nie chciała go zatrzymać. W miejscowości obok znaleźli się bezdzietni ludzie, o dobrym sercu, którzy przygarnęli dziewczynkę, bo to dziewczynka była. Pamiętam, że dzieci były okrutne, bo biegały za nią i krzyczały “Żydówka”. 

Pamiętasz jeszcze jakąś inna historię dotyczącą Żydów?

Niemcy wywozili Żydów. Pamiętam jak przyszła do nas żydowska kobieta i chciała zapłacić mojemu tacie za schronienie. Mój tata Aleksander Niemyjski nie wziął od niej pieniędzy, ale wyprowadził ją w bezpieczne miejsce. Ktoś powiedział Niemcom, że tata ukrywa Żydów i pewnego dnia bryczką przyjechali naziści, przewalali snopki, przeszukali stodołę i dom, ale nikogo nie znaleźli. 

Wiedziałaś, gdzie wywozili Żydów?

Do Treblinki.

Wiedziałaś, co się działo w Treblince?

Nie.

Opowiesz coś więcej o działalności mojego pradziadka?

Niemcy sprawdzali nas regularnie. Tata był w partyzantce, rozprowadzał gazety i ulotki i znów ktoś na niego nakablował. Ojciec wyjechał na kilka miesięcy. Gdy wrócił, chciał nas wszystkich wywieźć w bezpieczne miejsce, ale mama (Stanisława Niemyjska) się na to nie zgodziła. Ja i moje siostry trafiłyśmy wtedy na krótko pod opiekę różnych członków rodziny.

Ktoś też kiedyś doniósł, że tata miał dubeltówkę i Niemcy chcieli ją skonfiskować, na szczęście jej nie znaleźli. Tata zakopał ją w parsku*. 

Była też kiedyś taka sytuacja: tata pewnego dnia napił się z kolegami i ukradli osie do wozu konnego należącego do Niemców. Niemcy przyłapali tatę na gorącym uczynku i trafił za to do więzienia na pół roku. Nie mogliśmy go odwiedzać w tamtym czasie. 

Mówiłaś mi kiedyś, że byłaś świadkiem rozstrzelania członków waszej dalszej rodziny, czy możesz mi o tym teraz opowiedzieć?

Niemcy nie chcieli, żeby ludzie mieszkali w koloniach za miastem, w lesie (chodziło o działalność partyzancką). Siłą przywozili ich do miasta, oddawali do użytku dom po Żydach i kazali w nim mieszkać. Matka chrzestna mojej siostry Zosi z rodziną nie chcieli się przeprowadzić, więc Niemcy wywieźli pod cerkiew, wykopali dół i rozstrzelali. Było tam ok. 10 osób, w tym starsza kobieta, 4 dzieci, z których najmłodsze miało rok. Podczas rozstrzeliwania matka trzymała je na rękach. Nie byłam świadkiem rozstrzelania, widziałam wykopane doły i moich bliskich prowadzonych na śmierć. Pamiętam jeszcze, że Niemcy kazali nam wtedy zamiatać ulice. 

Jak udało się Wam uniknąć śmierci?

Mieliśmy szczęście.

Co czułaś do Niemców w tamtym czasie?

Bałam się ich, do dzisiejszego dnia ich nienawidzę, śnią mi się cały czas. Nadal się boję swoich wspomnień. Niemcy panoszyli się, jakby byli u siebie.

Co sądzisz o tym, że dzisiaj mieszkam w Niemczech

Nie warto! Wracaj do Polski!

Babciu, ale teraz już nie ma takich Niemców. 

A kto ich tam wie?!

Jak myślisz, czy wybuch llI wojny światowej jest możliwy?

Nie wiem.

Dziękuję Ci za ten wywiad! Już dawno chciałam spisać Twoje wspomnienia!

Janina Mazur 06.05.1930 - 04.09.2020

*”Początki udokumentowanego osadnictwa żydowskiego w Ciechanowcu sięgają początku XVI w., choć niektórzy badacze wskazują, iż pierwsi Żydzi mogli osiedlić się tu znacznie wcześniej.” 

Źródło:https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/c/670-ciechanowiec/99-historia-spolecznosci/137181-historia-spolecznosci

*stryj - brat ojca

*stryjenka - żona stryja

*parsk - kopiec dla kur

*kolonia - jednostka osadnicza


 


 

Save
Cookies user prefences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Ich stimme zu
Alles ablehnen
Marketing
Set of techniques which have for object the commercial strategy and in particular the market study.
Trustpilot
Accept
Decline
Base
wesentliche Cookies, die für das Funktionieren der Website erforderlich sind
www.polregio.eu
Accept
Decline