Tankrabatt, czyli rabat którego nie ma, ale dlaczego? 

Trzy miliardy euro wydane na program rabatowy dla tankujących i… po dwóch tygodniach na stacjach nie widać różnicy!  Mało tego, że ceny znów są bardzo wysokie, to nadal rosną. Rośnie także rozgoryczenie wśród kierowców. Politycy trochę mydlą oczy, trochę proszą o cierpliwość, a do fiaska programu rabatowego nikt nie chce się przyznać. Branża paliwowa postawiona pod pręgierz, broni się jednak jak może, tłumacząc się rosnącymi cenami rafineryjnymi. A kierowcy płaczą i płacą! Co dalej? 

Czasowe obniżenie podatku od energii (Energiesteuer) według krytyków głównie tych medialnych, już teraz nazwać można farsą. Pod dużą presją jest aktualnie minister gospodarki i środowiska Robert Habeck (partia Grüne), który prawdopodobnie zdecyduje się, aby urząd do spraw karteli (Bundeskartellamt) sczegółowo sprawdził postępowanie koncernów paliwowych. I uwaga, nie jest to jego ostatni pomysł. 

Co dokładnie miałby sprawdzić urząd do spraw karteli? Głównie to, czy trzy miliardy euro przeznaczone przez rząd niemiecki na rabat nie zasilają obecnie sukcesywnie kasy koncernów paliwowych. Ekonomiści podejrzewają koncerny paliwowe o zmowę. Według aktualnych liczb różnica pomiędzy cenami surowca a cenami na stacjach benzynowych od pierwszego czerwca wzrosła o trzy do sześciu eurocentów. Oznacza to, że marża wzrosła do około 60 eurocentów za litr.  Przedstawiciele branży stanowczo zaprzeczają jednak zmowie cenowej. Jak w rozmowie z Handelsblatt wyjaśnia Christian Küchen, przewodniczący zarządu Fuels und Energie e.V.: „Głównym problemem są obecnie rosnące ceny zakupu dla stacji benzynowych. Nie wolno mylić tego rynku z rynkiem wydobycia, czyli z cenami nieprzetworzonej ropy.“ Jak zapewnia Küchen rabat jest przekazywany w niższych cenach do klientów końcowych, gdyby go nie było, ceny byłyby o kilka lub kilkanaście eurocentów wyższe. 

Koncery paliwowe trochę nieoczekiwanie mają przynajmniej narazie poparcie Christiana Lindnera. Minister finansów przestrzega przed zbyt pochopnym wyciąganiem wniosków. Według niego nie wiadomo jeszcze, czy koncerny rzeczywiście kasują ponadprzeciętne dochody. Jak minister powiedział w wywiadzie dla „Bild am Sonntag“, powtarzając praktycznie zdanie cytowanego właśnie pana Küchen: „Jasne jest jednak, że bez rabatu, cena na stacjach benzynowych byłaby jeszcze wyższa.“ Według ministra zadaniem urzędu do spraw karteli jest teraz sprawdzenie, czy koncerny paliwowe rzeczywiście wykorzystują obecnie swoją pozycję rynkową. 

Na audyt kartelowy stawia też vice szef partii CDU, a do niedawna jeszcze minister zdrowia Jens Spahn, który nawołuje minisra gospodarki Habeck do działania: „Kosztujący miliardy rabat wycieka, a koalicja rządząca tylko się przygląda. Konzerny paliwowe muszą być postawione do raportu, to minimum co minister gospodarki może zrobić.“ 

Prezydent Frank-Walter Steinmeier skrytykował obecny rabat i zażądał od polityków sprawiedliwego podziału obciążeń społęczeństwa: „Rozumiem rozgoryczenie obywateli, ponieważ wielu musi się ograniczać, podczas gdy inni cieszą się dodatkowymi dochodami. Musimy wziąć to na poważnie.“ – powiedział Steinmeier dla „Bild am Sonntag“. 

Premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig (SPD) postawiła nad rabatem w obecnej formie duży znak zapytania: „Potrzebujemy alternatywy dla rabatu, takiej która działa i pomoże obywatelom.“ – Schwesig dla „Bild am Sonntag“. Schwesig stawia na inny z dyskutowanych żewnie pomysłów, czyli na podatek od ponadprzeciętnych dochodów (Übergewinnsteuer). Pytanie tylko, czy taki podatek przyczyniłby się do rzeczywistej obniżki cen na stacjach benzynowych. Głównym argumentem jego przeciwników jest teza, iż podatek ten podreperowałby jedynie kasę państwową. 

Jakimi znanymi nam argumentami bronią się koncerny paliwowe? 

Po pierwsze rosną według nich tak zwane realne koszty rafineryjne, czyli koszty produkcji paliw. Głownym powodem jest wzrost ceny innego surowca, mianowicie gazu, który wykorzystywany jest jako nośnik energii w precesie rafineryjnym. Dalej z powodu wzrostu ceny gazu wzrosły także koszty biopaliw, które muszą być przed sprzedażą na stacjach dodane do paliwa aby spełnić wymagania emisyjne w Niemczech. 

Kolejnym argumentem są rosnące ceny na światowych rynkach, napędzane szczególnie poprzez popyt z USA. Paliwa handlowane chociażby na giełdzie w Amsterdamie kupowane są przez koncerny amerykańskie, które są gotowe zapłacić wyższe ceny, co napędza ceny w Europie. 

Dalej wzrósł również popyt w Europie wschodniej szczególnie na ogarniętej wojną Ukrainie. Jednocześnie nie wszystkie ukraińskie rafinerie pracują normalnie w wyniku działań wojennych co wymusza import paliw zza granicy.  

Ostatnim punktem jest fakt, iż rafinerie w zachodniej Europie, także w Niemczech dostosowując się do sankcji, zrezygnowały z taniej ropy rosyjskiej. Zastąpienie tego surowca często nie było możliwe natychmiast i prawie zawsze wiązało się z większymi kosztami. 

Minister Habeck jest już w kontakcie z urzędem do spraw karteli: „Pierwsze dane urzędu pokazują, że różnica pomiędzy cenami ropy a cenami paliw na stacjach od początku miesiąca czerwca zwiększyła się“ powiedział minister gazecie „Spiegel“. Kolejnym planem ministra jest zaostrzenie prawa kartelowego. Plany ministra idą tak daleko, że planuje on nawet możliwość łatwiejszego przejmowania przez państwo, czyli innymi słowy wywłaszczania spółek energetycznych. W mediach trwająspekujacje, czy ten pomysł jest „straszakiem“ na koncerny, czy realnym planem rządu niemieckiego. 

Lukas Soltysiak ala Herr Hamburger
www.herrhamburger.de

 

Save
Cookies user prefences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Ich stimme zu
Alles ablehnen
Marketing
Set of techniques which have for object the commercial strategy and in particular the market study.
Trustpilot
Accept
Decline
Base
wesentliche Cookies, die für das Funktionieren der Website erforderlich sind
www.polregio.eu
Accept
Decline