Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.

POLSKIE BERLINALE 2020 - Agata Lewandowski



70 festiwal filmowy Berlinale był w lutym 2020 ostatnią masową imprezą kulturalną w Niemczech przed wybuchem pandemii. Powoli staramy wrócić się do normalnego życia, a widzowie wracają do kin, stosując się do obostrzeń antywirusowych. Warto przypomnieć polskie akcenty na ostatnim i wyjątkowym Berlinale. Wyjątkowym, ponieważ po 18 latach prowadzenia festiwalu przez dyrektora Dieter Kosslicka, oddanym przez władze Berlina w ręce dwójki obcokrajowców – Holenderki Mariette Rissenbeek, która przez wiele lat kierowała German Films, instytucją zajmującą się międzynarodową promocją niemieckiego kina oraz Włocha – Carlo Chatrian, wcześniejszego dyrektora festiwalu filmowego w Locarno. W trakcie ostatniego Berlinale wprowadzono kilka nowości – między innymi nową sekcję – Encouters – obejmującą oryginalne filmy, które nie miałyby szansy pojawić się na wielkim festiwalu filmowym, ale ogólny charakter Berlinale jako festiwalu politycznie zaangażowanego pozostał niezmieniony.

Na stronie internetowej Carlo Chatrian jako dyrektor artystyczny festiwalu prowadzi swój blog, będący rodzajem pamiętnika artystycznego – Artistic Director's Blog. Okazuje się, że jednym z reżyserów, który miał ogromny wpływ na postrzeganie przez niego współczesnego kina, był Lech Kowalski – filmowiec polskiego pochodzenia, żyjący za granicą i zupełnie niedoceniony w Polsce. Lech Kowalski urodził się w Londynie w rodzinie polskich powojennych emigrantów. Rodzice w Anglii czuli outsiderami i dlatego przenieśli się dalej, do USA. Lech do pójścia do szkoły mówił głównie po polsku. Po burzliwej młodości i studiach w Nowym Jorku udaje się Kowalskiemu w 1981 nakręcić film Dead On the Arrival, pokazujący ostatnią amerykańską trasę koncertową kultowego brytyjskiego zespołu punkowego Sex Pistols.

W Gringo, nakręconym w 1984, do tego stopnia wyraziście na zimno dokumentuje narkotykową autodestrukcję, że film staje się częścią kampanii antynarkotykowej. Za film East of ParadiseNa wschód od raju, opowiadający historię przetrwania jego matki, zesłanej do sowieckich łagrów, w zestawieniu ze współczesnym dekadenckim undergroundem Nowego Jorku, dostaje jedną z głównych nagród na Festiwalu Filmowym w Wenecji w 2005. Carlo Chatrian przyznaje – od 2002 roku do dziś dorastałem i starzeję się z filmami Lecha Kowalskiego - von 2002 bis heute bin ich mit den Filmen von Lech Kowalski gewachsen und älter geworden. Nowy dyrektor Berlinale uważa Lecha Kowalskiego za wielkiego reżysera, który swoimi filmami buduje emocjonalne mosty - wie alle grossen Regisseure versteht sich Lech Kowalski als Bruckenbauer.     

Czesko-słowacko-polski Szarlatan

Największą produkcją fabularną, zrealizowaną w współpracy z Polską, był na 70 Berlinale film w reżyserii Agnieszki Holland Szarlatan. Jego bohaterem jest czeski uzdrowiciel Jan Mikolášek, żyjący w latach 1887-1973, który rozpoznawał chorobę na podstawie próbek moczu, a następnie leczył skutecznie pacjentów przygotowanymi przez siebie mieszankami ziół. Był znany w całej Czechosłowacji, ale zawsze podkreślał, że nie jest ani doktorem, ani cudotwórcą. Jego pacjentami byli między innymi angielski król Jerzy VI i Antonín Zápotocky, prezydent Czechosłowacji, którego Mikolášek uratował przed amputacją nogi. Holland pokazuje Mikoláška z jednej strony jako geniusza, mającego na tyle rozwinięty intuicyjny kontakt z przyrodą, że jest w stanie za pomocą ziół leczyć ludzi, z drugiej strony –  jako zagubionego człowieka w swoich zwykłych, ludzkich słabościach. Szarlatan pokazuje, że nawet ci, którzy są geniuszami. mają w sobie zwalczające się sprzeczności, a czasem cudowny dar staje się w życiu przekleństwem.

Na konferencji prasowej festiwalu Berlinale widać było jak dobrze Agnieszka Holland rozumiała się z ze swoimi czesko-słowackimi aktorami i czuła klimat kraju, w którym dojrzewała, będąc studentką praskiej Akademii Sztuk Scenicznych FAMU. Główną rolę charyzmatycznego uzdrowiciela gra znany czeski aktor Ivan Trojan, a rolę jego wiernego i oddanego do końca pomocnika – Słowak Juraj Loj. Muzykę do filmu skomponował mieszkający aktualnie na stałe w Berlinie Antoni Komasa-Łazakiewicz.

Szarlatan otrzymał na Berlinale bardzo pozytywne opinie krytyki światowej, która podkreślała świetnie poprowadzona reżyserię i grę aktorska. Dyrektor artystyczny festiwalu Carlo Chatrian na tyle ceni naszą polską reżyserkę, że porównał jej Szarlatana do filmu Minamata z Johnnym Deppem w roli głównej: – Agnieszka Holland i Johnny Depp – dwa modele kina spotykają się i nie tylko opowiadają o przeszłości, ale także interpretują teraźniejszość.

Zabij to i wyjedź z tego miasta – Mariusza Wilczyńskiego

Wśród 15 tytułów nowej sekcji 70 Berlinale znalazła się animacja Mariusza Wilczyńskiego Zabij to i wyjedź z tego miasta, będąca autobiograficzną impresją, reminiscencją obrazów z dzieciństwa, w której odżywa wspomnienie nieżyjących rodziców i rodzinnego miasta Łodzi. Wilczyński pracował 14 lat nad przygotowaniem swojego 85-minutowego debiutu, który ma w sobie równoległy do wizualnego obrazu, drugi świat muzyczny, oparty na muzyce Tadeusza Nalepy, będącego także jednym z bohaterów tej rysunkowej opowieści. W dubbingu słyszymy głosy tak znanych osób jak Andrzej Wajda, Barbara Krafftówna czy Krystyna Janda, co dodaje całości filmu ciekawą aktorską płaszczyznę.

Numery, Sole, Golda Maria

Spośród 340 filmów pokazanych na tegorocznym Berlinale kilka z nich miało wątki polskie lub było współfinansowane ze środków PISF (Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej). Odbyła się światowa premiera ukraińsko-polsko-czesko-francuskiej koprodukcji Numery Olega Sencowa. Numery to dystopia i parabola zrealizowana na podstawie sztuki Sencowa, opowiadająca o ściśle uporządkowanym świecie dziesięciu liczb, w którym niespodziewanie pojawia się błąd powodujący stworzenie nie wiadomo czy lepszego nowego świata. Sencow pisał scenariusz tego filmu w więzieniu i przesyłał go kolejnymi listami. Ten ukraiński reżyser i dokumentalista był aktywnym uczestnikiem Euromajdanu, za co został oskarżony o przygotowywanie ataku terrorystycznego przez rosyjskie służby bezpieczeństwa, torturowany i skazany na 20 lat syberyjskiego łagru. Jego 145-dniowy strajk głodowy i siła międzynarodowej opinii publicznej zmusiły Władimira Putina do ustępstw i po 5 latach Rosja zgodziła się uwolnić Sencowa. Pokaz tego filmu na Berlinale był w związku z tym wyjątkowym wydarzeniem nie tylko kulturalnym, ale także politycznym.

Sole to włosko-polski debiut fabularny Carlo Sironi opowiadający historię Leny, która przyjeżdża z Polski do Włoch w siódmym miesiącu ciąży, żeby sprzedać swoje dziecko. Młody Ermanno z włoskiego półświatka jest jej fałszywym partnerem i ojcem dziecka, po to, aby mogli je oddać w ramach zasad włoskiego prawa do adopcji. Córeczka Leny rodzi się jako wcześniak i musi być karmiona piersią, czego Lena bardzo chciała uniknąć, aby nie powstała jej więź z dzieckiem. Niespodziewanie Ermanno zaczyna czuć się i zachowywać jak prawdziwy ojciec dziecka i głowa rodziny. Młodzi stoją przed trudnym wyborem ich wspólnej przyszłej drogi życiowej.

Listę polskich reminiscencji na 70 Berlinale kończy francuski dokument w reżyserii Patricka i Hugo Sobelman. W 1994 roku Patrick Sobelman przez trzech dni rozmawiał ze swoją, wtedy 84-letnią babką – Goldą Maryją Tandowską, która po raz pierwszy opowiedziała mu swoje dramatyczne przeżycia z obozu koncentracyjnego, do którego trafiła jako Żydówka polskiego pochodzenia w czasie wojny. Reżyser nagrał tę intymną rodzinną rozmowę 8-milimetrową kamerą. Po śmierci Goldy Maryji w 2010 zmontował z synem Hugo z 8 godzin nagrań prawie 2-godzinną i ponadczasową wypowiedź swojej babci, którą porusza nas wszystkich jako obywateli świata bez względu na narodowość czy religię.

A przed nami następne 71 Berlinale w lutym 2021, na którego konkurs można już zgłaszać filmy od początku września. Mariette Rissenbeek und Carlo Chatrian – dyrektorski duet, zarządzający berlińskim festiwalem, jest zdania, że bardzo ważną funkcją festiwali jest kontakt bezpośredni twórców z publicznością, dlatego też nadchodzący festiwal będzie odbywał się w dużej części w tradycyjnej analogowej czyli fizycznej formie. Zlikwidowano nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia imienia Alfreda Bauera z powodu nowych faktów, które odnaleziono w związku z wcześniejszą działalnością pierwszego dyrektora Berlinale – jak się okazało – niegdyś członka bojówek SA partii nazistowskiej NSDAP. Ani pandemia, ani zaskakująco dramatyczne informacje o organizatorach nie są w stanie zniszczyć potrzeby kontaktu publiczności z kulturą i fascynacji kinem, które zwraca nam uwagę na problemy współczesnego świata, starając się przez to zrobić go lepszym.

Agata Lewandowski